Giro d'Italia 2015: czy Landa zaszkodzi(ł) Aru?

Na wczorajszym etapie Giro d’Italia z metą w Madonna di Campiglio Mikel Landa dał popalić swojemu drużynowemu koledze z Astany Fabio Aru. Młody Włoch miał problemy, by utrzymać tempo swojego pomocnika.

Po przekroczeniu kreski, na której jako pierwszy zameldował się Landa, duet krótko ze sobą rozmawiał. Czy panowie mieli sobie coś do wytłumaczenia po tym, jak Hiszpan na ostatnim podjeździe narzucił taki rytm, że początkowo mógł za nim podążyć jedynie Alberto Contador (Tinkoff Saxo)?

Nie, nie było żadnej kłótni, po prostu rozmawialiśmy o etapie. Fabio nie był zły. Chcieliśmy co prawda wygrać z nim, ale ostatecznie byłem nieco mocniejszy. Nie ma między nami żadnego problemu, otwarcie rozmawiamy. Do Contadora tracę teraz pięć minut. Trzeba być prawdziwym czempionem, by ten czas nadgonić, chociaż czuję się całkiem dobrze. Nie jest to niemożliwe, lecz mało możliwe. W lepszej sytuacji jest Fabio, który traci mniej. Jednak gdyby zanotował kryzys, będę na miejscu

– mówił Landa.

Komentujący wyścig Paolo Bettini jest zdania, że 25-latek celowo czy niecelowo sprawił swojemu koledze, któremu miał pomagać, kłopoty.

Nie rozumiem tego posunięcia. Najgrubszą rybą w tym Giro jest definitywnie Contador, który, jak się wydaje, kilka razy nawet czekał na Aru. Widocznie się cieszy, że to on jest na drugim miejscu. Pomógł mu w niektórych chwilach bardziej, niż jego koledzy z teamu

– ocenił „Świerszcz” w rozmowie z Velonews.

Prawdopodobnie, na co między wierszami wskazał Bettini, Astanie zależy teraz na zwycięstwach etapowych oraz wywalczeniu dla Aru drugiej, a dla Landy trzeciej pozycji w klasyfikacji końcowej.

fot. LUCA ZENNARO ANSA

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: