Alberto Contador: "jeszcze nic nie wygraliśmy"

Alberto Contador znajduje się na jak najlepszej drodze, by wygrać po raz drugi w karierze Giro d’Italia. Hiszpan triumfował w 2008 roku, zwycięstwo z 2011 roku mu odebrano z powodu pozytywnego wyniku testu na clenbuterol z Tour de France (2010).

Po piętnastu etapach „Księgowy” nad swoim rywalem numer jeden – Fabiu Aru (Astana) – ma przewagę 2:35 min. I to mimo upadku na 6. etapie, kiedy zwichnął bark, i przekonywujących występów drużyny Astana, która do tej pory rozdaje karty. Inny reprezentant kazaskiej ekipy Mikel Landa jest czwarty w generalce, który już zapowiedział, że w przypadku kryzysu Aru jest gotowy przejąć pałeczkę i obowiązki lidera.

Na konferencji prasowej drugiego dnia przerwy Giro Contador powiedział, że sprawa nie jest przesądzona.

Najcięższe etapy górskie dopiero przed nami. Jeszcze nic nie wygraliśmy. Myślałem, że trzeci tydzień będę rozpoczynał bez maglia rosa, o którą musiałbym dopiero powalczyć. Różową koszulkę mam jednak już teraz. Sprawy potoczyły się lepiej, niż przypuszczaliśmy

– mówił zawodnik Tinkoff Saxo.

„El Pistolero” dał do zrozumienia, że najlepszą obroną prowadzenia jest atak. I z pewnością Contador będzie wielokrotnie próbował popsuć humor nie tylko Aru, ale również Landzie.

Ciekawa jest taktyka Astany. Jeśli Landa otrzyma trochę wolności, to może wskoczyć na podium. Aru ma dwie minuty przewagi nad resztą: Andreyem Amadorem (Movistar), Yuri Trofimovem (Katusha), Leopoldem Königem (Sky). Kto wie, może nawet nie zakończę Giro na podium? Naszym celem nie jest zwycięstwo etapowe. Nie mogę poświęcić generalki, by jedynie wygrać jakiś odcinek. Jeśli uda się sięgnąć po etap, fajnie, ale to nie jest nasz priorytet

– dodał 32-latek.

fot. ANSA/DANIEL DAL  ZENNARO

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: