Giro d'Italia 2015: wypowiedzi po drużynówce

Pierwszym liderem tegorocznego Giro d’Italia został Simon Gerrans, którego drużyna Orica-GreenEdge wygrała prawie 18-kilometrową jazdę na czas z San Lorenzo Mare do San Remo – w San Remo, gdzie doświadczony Australijczyk triumfował w 2012 roku na trasie „Primavery”.

San Remo jest dla mnie bardzo szczególnym miejscem, dla mojej ekipy również. Czuję się zaszczycony, że mogłem przekroczyć linię mety jako pierwszy i tym samym założyć maglia rosa. Przygotowaliśmy się na tę czasówkę, studiowaliśmy jej trasę. Mamy w grupie kilku specjalistów od jazdy na czas, dlatego nasz plan był jasny – zwycięstwo

– tłumaczył 34-letni Gerrans.

Przyznał, że strategia przewidywała bardzo mocny początek, bo:

druga część czasówki była o wiele cięższa, tym trudniej byłoby w niej uzyskać przewagę. Wszyscy wykonali dzisiaj perfekcyjnie przydzielone im zadania. Powinienem podzielić różową koszulkę na dziewięć kawałków i podzielić się z kolegami, a potem jeszcze na 50 kawałków i dać je wszystkim innym pomocnikom naszego teamu. Chcielibyśmy utrzymać ten trykot tak długo, jak to możliwe.

Na drugim miejscu w sobotę wjechała drużyna Tinkoff Saxo z kapitanem Alberto Contadorem.

Zawsze chce się wygrać, ale i tak jesteśmy zadowoleni. Myślę o klasyfikacji generalnej. Różnice czasowe między faworytami nie są wielkie. Astana traci tylko sześć sekund, tym samym Fabio Aru traci do nas sześć sekund

– powiedział „Księgowy”.

19 sekund do Orica-GreenEdge stracił Etixx-Quick Step, który ostatecznie uplasował się na czwartej lokacie.

Sądzę, że mamy za sobą dobry dzień. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo wygrać w San Remo tym bardziej, że nasz team akurat nie był budowany pod tą jedną drużynówkę

– mówił Rigoberto Uran.

fot. ANSA / DAL ZENNARO - ZENNARO - PERI

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: