Rebellina przygoda z psem, Durasek z gorączką, Mas Bonet z przypadku

Ostatni etap Tour of Turkey przypominał małe kuriozum. Z podium pożegnał się Davide Rebellin, który stracił prowadzenie w generalce po 6. etapie z metą w Selcuk. Doświadczony Włoch miał w niedzielę na 28 km do celu kolizję z... psem.

43-letni reprezentant CCC Sprandi Polkowice, zwycięzca odcinka do Elmali i trzydniowy lider wyścigu, z kontuzją obojczyka musiał się pożegnać z rywalizacją. Razem z nim leżał Stefan Schumacher. Obaj awizowani byli w składzie polkowickiego klubu na Szlakiem Grodów Piastowskich, który rozpoczyna się w tym tygodniu.

Po wygraną sięgnął Kristjan Durasek. Niewiele jednak brakowało, by Chorwat w koszulce Lampre-Merida w ogóle nie przystąpił do finałowego etapu. 27-latek zachorował, nie spał całą noc, skarżył się na gorączkę (38 stopni C) oraz problemy żołądkowe.

Nie wiedziałem, czy wystartuję, tak źle ze mną było. Ale powiedziałem sobie, że muszą przynajmniej spróbować

– mówił Durasek.

Po swoją czwartą etapową wiktorię nie sięgnął Mark Cavendish (Etixx-Quick Step). „Cav” był najszybszy co prawda z grupy na wybrukowanych kostką ulicach Stambułu, lecz przed nim pierwszy na kresce zameldował się Lluis Mas Bonet (Caja Rural), który zaatakował na 1,5 km do mety.

Troszkę przypadkowo to wyszło. Mieliśmy jechać na Carlosa Barbero w sprincie, jednak w końcówce jako pierwsi weszliśmy w zakręt. Postanowiłem więc zaatakować, Carlos krzyczał do mnie „jedź, jedź”. No to pojechałem

– mówił Mas Bonet.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: