Astana zachowuje licencję WorldTour

Kazachska ekipa po długiej batalii zostaje w peletonie najwyższej dywizji.

Komisja Licencyjna Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) zdecydowała utrzymaniu licencji WorldTour dla kazachskiego zespołu Astana. Ekipa Aleksandra Winokurowa pozostaje w pierwszej lidze, ale pod ścisłym nadzorem.

Jak informuje komunikat Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI), na prośbę komisji Instytut Sportu przy Uniwersytecie w Lozannie ułożył listę warunków, które spełnić musi zespół zwycięzcy Tour de France - Vincenzo Nibalego.

Astana, która w ostatnich miesiącach toczyła batalię o utrzymanie statusu jednej z siedemnastu ekip pierwszej dywizji, w tarapaty wpadła pod koniec ubiegłego sezonu po pięciu pozytywnych dopingowych testach jej zawodników. Grupa została poddana niezależnemu audytowi, a UCI ustami prezydenta Briana Cooksona domagała się odebrania jej licencji na gruncie braku przejrzystych struktur walki z dopingiem i odpowiedniego dbania o zawodników w kwestiach treningowych i antydopingowych.

Astana zobowiązała się do przestrzegania warunków przedstawionych przez komisję, jednak ich złamanie lub nowe wątki w sprawie skutkowały będą wznowieniem obrad komisji.

Dopingowa epopeja

Kłopoty Astany ciągną się od końca roku 2014. Pięć dopingowych przypadków w ramach projektu - dwa w drużynie WorldTour i trzy w kontynentalnej drużynie orlików - postawiły pod znakiem zapytania starania kazachskiego zespołu o odnowienie licencji WorldTour. Ekipa zarządzana przez byłego dopera Aleksandra Winokurowa otrzymała warunkowy wstęp do pierwszej dywizji, ale poddać się miała niezależnemu audytowi i zmuszona została do implementacji pilotażowego projektu zarządzania, który dobrowolnie testowały także inne zespoły.

Pod koniec lutego, po otrzymaniu wyników audytu oraz dokumentów od włoskich śledczych, którzy w dopingowym dochodzeniu wymienili kilkunastu zawodników kazachskiej ekipy, UCI zarekomendowała komisji licencyjnej ponownie rozpatrzenie wniosku Astany i odebranie jej licencji czołowej dywizji.

30 marca holenderskie media, powołując się na źródła w UCI, ujawniły, że decyzja została już podjęta i Astana z licencją może się pożegnać. Zarówno Astana, jak i Unia zdementowały te informacje.

Stanowisko prezydenta UCI Briana Cooksona w sprawie odebrania licencji Astanie wywołało obiekcje ze strony szefa włoskiej federacji kolarskiej Renato di Rocco, który w liście do Brytyjczyka pytał dlaczego kwestia nie została przedyskutowana przez Komitet Wykonawczy UCI. Jak podawała agencja prasowa Reuters, prezydent Unii w odpowiedzi na pismo wystosował list, w którym podkreśla, że procedury zostały zachowane i wzywa Włocha do współpracy i zachowania wspólnego stanowiska.

Cookson w ostatnim paragrafie listu wystosowanego do di Rocco podnosi kwestię konfliktu interesów - włoska i kazachska federacja podpisały ostatnio umowę partnerską, co nie może dziwić, biorąc pod uwagę, że pokaźną część Astany stanowią kolarze z Italii, na czele ze zwycięzcą Tour de France 2014 - Vincenzo Nibalim.

cccsprandipeleton Milano Sanremo 2015fot. ANSA/CLAUDIO PERI

Co zawiera audyt?

Jak podaje Cyclingnews, audyt Instytutu Sportu przy Uniwersytecie w Lozannie nie został przeprowadzony tylko w kazachskiej ekipie. Dobrowolnie poddały mu się zespoły Ag2r La Mondiale, Cannondale-Garmin, Etixx-QuickStep, Giant-Alpecin, FDJ, IAM Cycling, Orica-GreenEdge oraz Trek Factory Racing. Jego zadaniem nie jest badanie dopingowych przypadków, a raczej przyjrzenie się strukturom i okolicznościom w jakim funkcjonują i trenują zawodnicy. Doping przedstawiany jest jako zjawisko społeczno-ekonomiczne.

Naukowcy analizujący przypadek Astany mieli już spore zaplecze - na koszt UCI organizowali wcześniej badania, w których udział brali członkowie zespołów oraz 80 dyrektorów sportowych, którzy uczęszczali na seminaria UCI w ostatnich latach.

Raport przedstawiony Unii ma pokazywać, że w zespole Astana deklaracje i czyny to dwa różne światy. Naukowców zaniepokoił także fakt, że w strukturach zespołu zawodnicy nie mają odpowiedniego wsparcia, zalecany schemat 1 trener na 8 zawodników jest fikcją, a w szkolenie kolarzy uwikłani są lekarze i dyrektorzy sportowi.

tinkov-giro14 fot. Lapresse

Sprawa Astany a zmiany w kolarstwie

Batalia o licencję Astany rozgrywa się już nie tylko na tle dopingowych przypadków w kazachskim zespole, ale także zmian w strukturach zarządzania i organizowania zawodowego kolarstwa szosowego. Cała sprawa od dawna nie podoba się m.in. Olegowi Tinkovowi. Właściciel Tinkoff-Saxo sam ma z Unią kłopoty i narzeka, że postępowanie w sprawie odchyleń w paszporcie biologicznym Romana Kreuzigera przeciąga się niemiłosiernie.

Dwa kazusy to tylko najnowsze punkty zapalne i zarazem wyjściowe do rozmów o kształcie kolarstwa w kolejnych latach. Tinkov, który otwarcie zarzuca UCI nieudolność w radzeniu sobie ze sprawą Astany i w niewybrednych słowach określa zamiar odebrania licencji w połowie sezonu, pod koniec marca na swoim profilu w portalu społecznościowym Facebook wydał oświadczenie, w którym powtórzył propozycje reform pojawiające się w kolarskim światu od dłuższego czasu. Rosjanin chciałby zmiany w systemie finansowania ekip, podziału pieniędzy z praw do transmisji, uatrakcyjnienia wyścigów i zmniejszenia ich liczby.

Tinkov atrakcyjność kolarstwa podniósłby przez zmiany w kalendarzu - w wyścigach WorldTour za każdym razem rywalizowaliby wszyscy najlepsi zawodnicy. Wizja rosyjskiego multimiliardera prezentuje kolarstwo jako sport kierowany postępem technologicznym i nowoczesnym zarządzaniem.

Velon spuszczony na reformę

W listopadzie 2014 roku 11 zespołów WorldTour utworzyło projekt Velon, który stawia sobie za zadanie reprezentowanie ekip i budowanie bardziej stabilnego finansowo modelu kolarstwa zawodowego. Inicjatywa jak dotąd nie zapisała na koncie większych sukcesów, a rozmowy na temat reformy kalendarza wyścigów i proponowanego kształtu kursu jaki obrać ma kolarstwo stoją w miejscu.

Projekty zmian - zarówno te strukturalne jak i kalendarzowe, m.in. skrócenie Tour de France, Giro d'Italia i Vuelta a Espana - zakładały implementację pierwszych założeń już w sezonie 2017 i coraz większe zmiany w latach kolejnych. Wobec braku porozumienia między stronami reforma na razie odwieszona została na haczyk, podobnie jak projekt nowego systemu rankingów.

Na plany skrócenia wyścigów i podział pieniędzy z praw do transmisji krzywo patrzą ASO i RCS Sport, najwięksi gracze na rynku organizacji wyścigów. Ekipom z kolei nie podoba się projekt spadków i awansów z pierwszej dywizji. Pat trwa, a na obecną chwilę żadna z imprez UCI WorldTour nie ma zapewnionej licencji na dłużej niż do końca 2016 roku.

fot. ANSA/DANIEL DAL ZENNARO

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: