Mistrzostwa świata - była kiszka, nawet kicha

fot. Boels Dolmans / Wouter Roosenboom / Irmo Keizer

Cześć wszystkim! Dawno mnie tutaj nie było, ale troszkę zajęta byłam. Teraz biorę się do pisania!

Przygotowania do MŚ na torze, później już same mistrzostwa, odpoczynek od tego całego bałaganu i powrót na rower, a teraz obecnie jestem we Włoszech. Uff, ale od początku.

Tak... wspomniane mistrzostwa świata. Co tutaj dużo, mówić była kiszka, nawet kicha. Dyspozycja yyy... raczej nie najlepsza, ale przede wszystkim plecy. Ciągle te cholerne plecy. Grrr, cóż, trzeba z tym walczyć, pracować i nauczyć się z tym żyć.

Nie powiem, po Paryżu przeszłam "malutkie załamanie". Cała motywacja i chęci gdzieś uciekły. Potrzebowałam odpoczynku, moja głowa szczególnie. Jestem szczęściarą, mam wokół siebie cudownych ludzi, którzy są przy mnie i pomogli mi się pozbierać! Było, minęło. Świat się nie zawalił, po prostu dałam szanse innym 🙂

Wróciłam na rower, od kilku dni trenuję. Obecnie jestem we Włoszech, gdzie pracuję nad obudową wytrzymałości. A że okolice są piękne, aż przyjemnie wsiadać na rower! No, może nie jest to do końca "słoneczna Italia" - słonko gdzieś zaginęło niestety! A może nadal trwa zaćmienie?

Do usłyszenia niebawem!

fot. Boels Dolmans / Wouter Roosenboom / Irmo Keizer