Nacer Bouhanni niezadowolony z nowego pociągu

Francuz nie może zgrać się z kolegami w szeregach ekipy Cofidis.

Szóste miejsce w Mediolan - San Remo to nie wynik o jakim marzył 24-letni Nacer Bouhanni. Ambitny i wojowniczy kolarz francuskiego zespołu Cofidis chciał walczyć o zwycięstwo w najdłuższym wyścigu świata, ale na Via Roma nie miał do pomocy żadnego z kolegów.

Mogłem wygrać, byłem bardzo pewny siebie. Dlatego też jest mi porażkę ciężko zaakceptować. To strasznie frustrujące, a co mnie najbardziej wkurza, to fakt, że było nas pięciu walczących o drugie miejsce, a ja skończyłem szósty

- powiedział paryskiej L'Equipe.

Bouhanni przyznał, że na zjeździe z Poggio jechał za Philippem Gilbertem, który wyłożył się na jednym z wiraży. Całą sytuacja zmusiła francuskiego sprintera do szybkiego odrobienia straconych metrów i kosztowała go nieco sił przed ostateczną rozgrywką.

Miałem fatalną pozycję, 200 metrów przed metą byłem koło 10 miejsca i nie miałem nikogo, kto by mnie rozprowadzał

- żalił się bokser-amator.

Cofidis przed sezonem 2015 dokonał pokaźnych zakupów - czerwone koszulki przywdziali Jonas Ahlstrand, Kenneth Vanbilsen i Michael van Staeyen, a także Geoffrey Soupe, mający zbudować pociąg sprinterski dla przychodzącego z FDJ Bouhanniego.

Czerwona lokomotywa nie może jednak zgrać się z wagonikami i na stacjach zalicza spóźnienia - Bouhanni kończył już etapy Paryż-Nicea czy Tour of Qatar w czołowej trójce, ale w tym sezonie pozostaje na razie bez zwycięstwa. Stan rzeczy ten kolarz z Epinal zmienić próbował będzie na trasie Gandawa - Wevelgem, klasyku w którym wystartuje w najbliższą niedzielę.

fot. ASO/B.Bade

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: