MSR 2015: John Degenkolb: "kocham to miejsce"

Muszkieter – ze względu na bródkę. Muszkieter – ze względu na styl jazdy. John Degenkolb wygrał w końcu monument. W niedzielę niemiecki sprinter był najszybszy na kresce Mediolan-San Remo.

„Dege” trzy lata temu w „Primaverze” był piąty. Wtedy jeszcze finał nie odbywał się na Via Roma, która wróciła do programu w tym sezonie.

Via Roma to historyczna ulica. Wielkie, wspaniałe nazwiska już tu zwyciężały. A teraz wygrałem ja... Czuję się niesamowicie

– mówił 26-letni reprezentant zespołu Giant-Alpecin.

Fantastyczny moment. Wyścig potoczył się tak, jak sobie życzyliśmy. Kocham to miejsce. Od czterech lat próbowałem wygrać San Remo. Cztery lata. Dokładnie poznałem ten wyścig

– dodał Degenkolb, który na kresce wyprzedził Alexandra Kristoffa (Katusha).

Kiedy zaczęła się zabawa, byłem święcie przekonany, że jest już po ptokach. Że nie wygram, bo zaczęliśmy finiszować stosunkowo wcześnie. Kristoff wydawał się silny, bardzo silny. Problem polegał na tym, że rozpoczął sprint jeszcze wcześniej. Droga do mety była dla niego za długa. Spuchł tuż przed kreską

– powiedział Degenkolb.

Na trzecim miejscu zameldował się Michal Matthews (Orica-GreenEdge).

Ciężki dzień, zimno i mokro, ale poszło nam ok. Na Cipressa i Poggio miałem dobre nogi, dlatego jestem trochę rozczarowany ostatecznym wynikiem. Z drugiej strony powinienem być zadowolony z mojego pierwszego występu, w którym jechałem po rezultat

– stwierdził młody Australijczyk.

Po czterech latach na podium Szwajcar Fabian Cancellara musiał zadowolić się 7. miejscem. Kolarz Trek Factory Racing walczył do końca, ale na ostatniej prostej udało mu się wywalczyć tylko 7. miejsce.

Przede mną jest sześciu światowej klasy sprinterów. Ja jestem pierwszym nie-sprinterem w tej grupie. Nie mam instynktu, który pozwala im znaleźć idealną pozycję, nie potrafię wyczuć kiedy ktoś rusza. Zrobiłem błąd w końcówce, przyblokowali mnie. Szkoda, miałem nogę

- wyjaśnił 34-latek.

Byłem na dobrej pozycji 500 metrów przed metą, le potem po lewej poszli sprinterzy i mnie zamknęli. A oni nigdy nie otwierają. Obejrzałem się, to był zły moment, miałem ostatnią szansę by się przebić. Ten wyścig to najbardziej taktyczne zawody roku, jest masa możliwości. Może trzeba był próbować długiego sprintu, nie wiem, jest więcej pytań niż odpowiedzi

- dodał "Spartakus", który glorii zwycięstwa w San Remo smakował w 2008 roku.

Miałem szczęście, że nie leżałem, bo Gilbert wyłożył się tuż przede mną

- zaznaczył.

fot. ANSA/DANIEL DAL ZENNARO

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: