Po kontuzji nie ma już śladu

Nadrabiam blogowe zaległości po ściganiu w Portugalii i w oczekiwaniu na Puchar Narodów.

Witam wszystkich! Trochę się u mnie działo w ostatnim czasie, więc przyszedł czas, aby się tym z Wami podzielić.

Po nieszczęsnej kontuzji kolana, której nabawiłem się jeszcze w styczniu, na szczęście nie ma śladu. Tutaj podziękowania należą się wszystkim, którzy postawili mnie na nogi w tak krótkim czasie. Trochę stresu było, bo problem z kolanami to najgorsza rzecz dla kolarza, ale najważniejsze, że to już za mną.

W ostatnich dniach miałem możliwość wystartowania w moich pierwszych wyścigach w tym sezonie, a miało to miejsce w Portugalii. Wiadomo, że po kontuzji rewelacji się nie spodziewałem, tym bardziej że Portugalczycy byli bardzo dobrze przygotowani. W końcu końcówka lutego i marzec to dla nich najważniejszy okres w roku. W pierwszym wyścigu krótko mówiąc dostaliśmy ostro po tyłku.

Później już było lepiej. Starałem się wykonywać zadania, które grupa stawiała przede mną. Z dyspozycją powinno być coraz lepiej, a i cały zespół powoli się dociera. W ostatnim wyścigu zaczęliśmy już walczyć jak równy z równym z pozostałymi, co jest dobrym prognostykiem przed kolejnymi startami. W Portugalii spędziłem prawie dwa tygodnie, solidnie trenując pomiędzy startami. Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej.

Teraz czas zaplanować sobie drugą część marca i początek kwietnia by jak najlepiej przygotować się do Pucharów Narodów dla zawodników do lat 23. Liczę na powołanie od nowego trenera Marka Leśniewskiego. Rok temu jechałem w tych wyścigach, zebrałem pewne doświadczenie i trzeba to wykorzystać w tym roku.

Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia!

fot. Szymon Gruchalski/ActiveJet Team

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: