Głosy po wywiadzie Lance'a Armstronga

Lance Armstrong

Wywiad Lance’a Armstronga dla stacji BBC wywołał niemałą burzę. Brytyjski The Telegraph napisał, że lepiej byłoby, gdyby „Boss” nic nie mówił.

Armstrong przyznał w rozmowie z dziennikarzem Danem Roanem, do której doszło w Austin – był to pierwszy telewizyjny wywiad Teksańczyka po swojej spowiedzi dopingowej w show Oprah Winfrey –, że gdybyśmy znów mieli 1995 roku, to ponownie zdecydowałby się na doping.

Głos w sprawie zajął również David Walsh. Irlandzki autor uważa, że Armstrong w ogóle się nie zmienił:

Lance ma problem, bo nie znajduje się w światłach reflektorów. Teraz nikt nie chce być z nim powiązany. A to go boli, go – Lance’a Armstronga.

Betsy Andreu, czyli żona eks-przyjaciela Armstronga Frankiego, która była w szpitalu, gdy „Sir Lancelot” przyznawał się lekarzowi do zakazanych praktyk, jest zdania, że najnowszy wywiad jest taktyczną zagrywką.

Lance próbuje zaczarować swoim urokiem. Myśli, że jeśli pokaże, iż się zmienił, sytuacja również się zmieni – na jego korzyść. Lance ma jednak jeden problem. Nie jest wiarygodny

– stwierdziła Betsy.

Były prezydent UCI Pat McQuaid rozumie za to Armstronga. Uważa, że ten stał się ofiarą "polowania na czarownice".

Zrobili z niego kozła ofiarnego. Chcieli wielkie nazwisko. Nie byli zainteresowani kolarzami mniejszego kalibru. Każdy ma prawo do równego traktowania

- powiedział Irlandczyk o decyzji Amerykańskiej Agencji Antydopingowej (USADA), która dożywotnio zdyskwalifikowała Bossa.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: