Cadel Evans: "jestem szczęśliwy"

Kończący swoją karierę Cadel Evans może być zadowolony ze swojego występu w Tour Down Under. Na własnych śmieciach zwycięzca Tour de France (2011) był trzeci, po triumf generalny sięgnął jego kolega z ekipy BMC Racing Rohan Dennis.

37-letni Evans nie żałuje, że odchodzi od zawodowego peletonu, w którym pojawił się piętnaście lat temu. Wcześniej dał się poznać jako doskonały kolarz MTB. Pierwszy kontrakt profi podpisał z Saeco, poprzez Mapei, Telekom/T-Mobile i Lotto trafił do BMC Racing, gdzie jeździł od 2010 roku.

Rok wcześniej został w szwajcarskim Mendrisio mistrzem świata we wspólnym.

Zawsze będzie wdzięczny kolarstwu za to, co mi ono dało. Mam za sobą prawdziwą szkołę życia, niesamowite doświadczenia, kilka porażek, kilka zwycięstw, kilka dni w szpitalu. W sumie kolarstwo zawsze sprawiało mi frajdę. Spotkałem tylu wspaniałych ludzi, zwiedziłem tyle cudownych miejsc. Dziękuję wam wszystkim

– powiedział sympatyczny kangur.

Ostatnią imprezą będzie dla niego Cadel Evans Great Ocean Road Race (kat. 1.1). Specjalnie na ten wyścig jego team odda mu dyspozycji wyjątkowy rower.

Cadel włożył wiele serca w organizację tego wyścigu. Dlatego pomyśleliśmy sobie, że zrobimy mu prezent w postaci roweru z ramą polakierowaną w kolory jego wyścigu. Cadel rozpocznie teraz nową fazę swojego życia

– oświadczył szef BMC Andy Rihs.

Zawsze dawałem z siebie wszystko, żegnam się z przekonaniem, że osiągnąłem wszystko, na co było mnie stać. Nie jestem rozczarowany, jestem szczęśliwy

– dodał Evans, którzy w przyszłości będzie pracował dla firmy BMC jako jej reprezentant.

Foto: Tim De Waele/TDW Sport

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: