Tony Martin: "im ostrzejsze kary, tym lepiej"

Trzykrotny czasowy mistrz świata (2011-2013) jest za zaostrzonymi karami za stosowanie dopingu. W rozmowie dla Cyclingweekly Tony Martin powiedział, że im ostrzejsze dyskwalifikacje, tym lepiej.

Nowe, zmienione zasady Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) weszły w życie w styczniu tego roku. UCI przepisy te przyjęła.

W Niemczech dodatkowo praktyki dopingowe są traktowane jako przestępstwo. „Panzerwagen” bardzo długo wraz z m.in. Johnem Degenkolbem i Marcelem Kittelem (Giant-Alpecin) walczył o poprawienie kampanii antydopingowej.

Prawo antydopingowe w Niemczech to naprawdę bardzo sygnał. Nie chodzi tylko o kolarzy, którzy oszukują, ale przede wszystkim o osoby z drugiego planu, które załatwiają środki

– mówił zawodnik Etixx-Quick Step.

Martin dodał, że nie rozumie do końca postępowania UCI, która przyznała teamowi Astana licencję WorldTour mimo pięciu przypadków dopingowych w pierwszej, jak i kontynentalnej drużynie.

Nieraz masz uczucie, że zrobiłeś już dwa kroki do przodu, a potem okazuje się, że zrobiłeś jednak trzy kroki, ale do tyłu. Nie możesz jednak nic innego uczynić. Możesz się tylko przyglądać. Osobiście uważam, że stało się źle, że nie tak powinno być. Mam teraz nadzieję, że w ekipie Astana wiele się zmieni. Na lepsze. Tak czy siak nie rozumiem ludzi, którzy podjęli podobną decyzję

– dodał 29-latek.

Każdy może popełnić błąd, musi jednak odpokutować. Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy wpadli, zostali zawieszeni, wrócili i włączyli się do walki z dopingiem, jak np. David Millar. Są jednak nadal ludzie sprzed 2008 roku, którzy nie chcą, nie chcieli się zmienić. Dla nich nie powinno być miejsca w nowym kolarstwie

– zakończył Martin.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: