Cieszyłam się jak młoda!

Cześć wszystkim! Witam was po długiej, długiej przerwie! Pewnie zastanawiacie się, gdzie byłam, jak mnie nie było? Zniknęłam troszkę stąd, z mojego bloga, i ze ścigania. Już wyjaśniam, dlaczego.

Ale zacznę od tego, że chciałabym życzyć wszystkim wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, przede wszystkim zdrowia, dużo szczęścia i uśmiechu i spełnienia wszystkich marzeń! Mam tylko jedno postanowienie noworoczne: 2015 będzie zarąbistym rokiem. No dobra, ok., mam jeszcze jedno postanowienie: będę więcej pisać 🙂

Wracając do tematu. Nie było mnie, gdyż walczyłam z kontuzją pleców, która ciągnęła się za mną ponad sezon. Po kolejnym wyścigu, którym były mistrzostwa świata na szosie w Ponferradzie, gdzie ból i problemy z oddychaniem stały się nie do zniesienia, trener Ratajczyk i władze PZKol skierowali mnie do najlepszego specjalisty od urazów sportowych - doktora Ficka.

W „Galen” przeszłam kilkutygodniowa, kompleksową rehabilitację pod okiem wybitnych specjalistów. Terapia dała bardzo dobre efekty, a ja odczuwam dużą poprawę i wróciłam na rower i do ścigania.

Od dawna nie byłam tak podekscytowana wyjazdem na torowy Puchar Świata do Londynu. Fajnie było stanąć znów na starcie. Cieszę się tym bardziej, że wywalczyłam trzecie miejsce na rozgrywanym podczas PŚ scratchu i wygrałam finisz z peletonu! Cieszyłam się jak młoda! Ale fajnie!

Teraz już na pełnych obrotach zgrupowanie za zgrupowaniem i przygotowania do MŚ i Igrzysk Olimpijskich! Trzeba skopać kilka tyłków!

Trzymajcie się cieplutko!

Foto: uci.ch