Francesco Moser stawia na Sir Wigginsa

Jack Bobridge 31 stycznia, Rohan Dennis 8 lutego i Alex Dowsett 27 lutego. Ci trzej kolarze ustalą nowy pułap rekordu świata w jeździe godzinnej, należący obecnie do Matthiasa Brändla i wynoszący 51,852 km.

Francesco Moser, czyli ten który poprawił (51,151 km) w 1984 roku wynik Eddyego Merckxa, wykorzystując przy tym nowinki techniczne (pełne koła, pochylona rama) i medyczne (dozwolony wówczas doping krwi) uważa jednak, że dopiero Bradley Wiggins wyznaczy aktualny limit ludzkich możliwości.

Twierdzę, że Wiggins posiada moc, wytrzymałość i technikę jazdy na torze. Jeżeli dobrze się przygotuje, to jestem przekonany, że rekord rozbije w pył

- cytuje Włocha serwis Cyclingnews.

Co to może konkretnie oznaczać?

Żywię szacunek dla zawodników, którzy łamali dotąd rekordy, ale Wiggins jest na innym poziomie. Myślę, że może zakręcić się w okolicach 56 kilometrów i zbliżyć się do wyniku Chrisa Boardmana [rok 1996 - 56,375 km w pozycji "Supermena"]. Uważam, że to dobrze iż najlepsi kolarze podchodzą do rekordu w jeździe godzinnej, a Wiggins jest najlepszy. Gdyby Voigt czy Brandle zmierzyliby się z nim na dystansie godzinnym, łatwo odstaliby na dwie minuty, jeżeli nie więcej. To mówi za wszystko

- dodał Moser.

Dokładny termin oraz miejsce podjęcia próby przez Sir Bradleya nie są na razie znane. Mówiło się o terminie czerwcowym, a nawet sierpniowym na Majorce.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: