Paweł Poljański: „Kilimandżaro? Wszystko cię boli”

Paweł Poljański. „Poljan” lub „Poljanex”. Lub po prostu Paweł. Pogadaliśmy sobie z nim nieco, nieco krótko, bo wolnego czasu akurat to Paweł nie ma zbyt wiele. Wiadomo, Kilimandżaro, przygotowania do sezonu…

Powiedz mi, jakie to jest uczucie, kiedy zdobywa się Kilimandżaro?

Bolą cię nogi, głowa jesteś niewyspany, na tak dużej wysokości chce ci się wymiotować i boli cię tak naprawdę każda część twojego ciała. Ale kiedy jesteś na szczycie, masz cholerną radość… ups. Wypikasz to?

Nie 🙂 Mów dalej

Masz straszną radość, że zdobyłeś największy szczyt Afryki.

Kiedy pierwszy raz usłyszałeś, że z całą drużyną będziecie włazić na dach Afryki, co sobie pomyślałeś?

O wyprawie na Kilimandżaro dowiedziałem się jakoś po Mediolan-Turyn. Na początku było małe ,,wow”, ale szczerze powiem, jakoś nie za bardzo chciało mi się tam lecieć, bo po tak długim sezonie najchętniej zostałbyś w domu. A tu znowu walizka i 10 godzin w samolocie. Lecz z drugiej strony pomyślałem sobie, że to może być naprawdę fajne przeżycie.

Dawaliście Contadorowi jakieś fory, czy on może rzeczywiście czuł się jak ryba w wodzie wchodząc na szczyt?

Każdy szedł swoim tempem, bo ostatnie dwa kilometry były naprawdę ciężkie. Dawała się we znaki duża wysokość. A Alberto jak Alberto – zawsze musi pokazać, że jest najlepszy! Więc mowy, żeby mu dawać fory, nie było.

Pierwszy raz spotkaliście się wszyscy razem. Riis jest znany z tego, że organizuje ciekawe obozy integracyjne. Już się zintegrowaliście?

Tak, to prawda. Bjarne słynie z takich pomysłów, jak dobrze zintegrować całą drużynę. I dobrze mu to wychodzi. Na Kilimandżaro był prawie cały sztab Tinkoff-Saxo: 29 zawodników i prawie 50 ludzi z obsługi. Więc mieliśmy czas i dużo okazji, aby się dobrze z każdym zapoznać.

Doszedł Sagan. Jaki on jest naprawdę? Rzeczywiście taki z niego i śmieszek?

Z Peterem znaliśmy się już za juniora. Ale dopiero teraz mogliśmy się dobrze zapoznać. Naprawdę w porządku facet, idzie z nim dobrze pogadać i pośmiać się.

Jest i Bodi, zabójca ucieczek. Chyba takiego zawodnika brakowało wam w drużynie. Faceta, który niezależnie od pogody jest w stanie skasować w pojedynkę odjazd.

Bodi przyszedł do teamu razem z Peterem jako jego najlepszy pomocnik. To także właściwy człowiek w ekipie.

Masz pierwszy sezon w zawodowym sezonie za sobą. I to jaki. Giro, Tour de Pologne z pomocą dla Rafała, Ponferrada i złoto Kwiatka.

Biorąc pod uwagę że byłem neo-pro miałem naprawdę dobry kalendarz startowy, bo prawie wszystkie wyścigi z WorldTour. Z czego się bardzo cieszę, ponieważ w tym roku bardzo dużo się nauczyłem, co na pewno zaprocentuje już niedługo! A wracając do TdP i mistrzostw świata: to dwa wielkie sukcesy polskiego kolarstwa. Majka po dwóch wygranych etapowych w Tour de France wygrał jeszcze Tour de Pologne. Mistrzostwa świata? Heh… coś wspaniałego! Kwiatkowi pomagałem wygrywać najważniejsze wyścigi na świecie już za czasów juniora, teraz mamy po 24 lata, cały czas spotykamy się w kadrze. I on dalej wygrywa najbardziej prestiżowe imprezy na świecie. Klasa! Klasa światowa!

No to powiedz teraz trochę o przygotowaniach do nowego sezonu.

Od roweru odpoczywałem miesiąc. Już od dwóch tygodni jestem codziennie na rowerze, do tego dochodzą dodatkowe treningi siłownia basen czy sprawność ruchowa. Aktualnie znajduję się wraz całym teamem Tinkoff Saxo na Gran Canaria, posiedzimy tutaj do 15 grudnia. A od stycznia znowu spotykamy się na zgrupowaniu gdzieś w ciepłych krajach.

Gadałeś już z Riisem w sprawie swojego kalendarza na 2015? Znów będzie się on pokrywał z kalendarzem Rafy?

Tak, już wiem mniej więcej, jak będzie wyglądał mój kalendarz, jednak wszystkiego dokładniej dowiem się na obozie. Ale jak na dzień dzisiejszy, raczej pojadę Giro z Alberto.

Polska trochę jakby zwariowała na punkcie kolarstwa. Jak to oceniasz ze swojej włoskiej perspektywy?

To prawda. Takich sukcesów, jakie mieliśmy w tym roku, w polskim kolarstwie nie było. Można to odczuć przede wszystkim w mediach publicznych, że coraz częściej mówi się o tym sporcie. A ludzie zaczynają się tym interesować. Czuję to nawet sam po sobie samym, kiedy trenuję w Polsce.

Kupiłeś już sobie w końcu własne mieszkanie, czy nadal  dzielicie sobie lokum z Rafałem?

No wiesz… Właśnie niedawno zastanawiałem się nad czymś. Ale tak sobie pomyślałem, po co mi mieszkanie, jeśli 10 miesięcy spędzam poza domem? A tak cały czas mamy mieszkanie w Toskanii, pewnie będziemy tam częściej od nowego roku.

Kiedy wracasz do kraju i na jak długo?

W Polsce byłem po Afryce. Trochę odpocząłem, przede wszystkim psychicznie, bo nie widziałem mojej walizki przez ponad dwa tygodnie 🙂 Na kilka dni będę pewnie w grudniu, choć to zależy jakie warunki pogodowe będą panować. A od stycznia na pewno będę już rzadziej. Taka praca 🙂

banner