MŚ Ponferrada 2014: Campbell Flakemore dopiął swego

Flakemore o centymetry przed Mullenem w tropikalnej ulewie, drugie złoto dla Australii.

Campbell Flakemore kończy przygodę z kategorią młodzieżową w wielkim stylu. Przed rokiem, we Florencji, od zwycięskiego Damiena Howsona wolniejszy był o blisko półtorej minuty. Dziś, w hiszpańskiej Ponferradzie, stanął na podium. I to na najwyższym stopniu.

To fantastyczne! Jestem niesamowicie szczęśliwy, szczególnie, że to bardzo udany początek mistrzostw dla Australii. Fajnie, że dwójka Tasmańczyków zdobywa dwa złote medale jednego dnia

- cieszył się 22-latek, któremu udało się powtórzyć przedpołudniowy sukces Macey Stewart - nowej mistrzyni juniorek.

Australijczyk niczego nie pozostawił przypadkowi i strategię miał z góry obraną. Pierwsze 30 kilometrów przejechał mocno, acz spokojnie, silniki odpalając na ostatnich 6 kilometrach.

Traciłem 20 sekund na obu pomiarach, ale miałem jeszcze sporo w baku na ostatni podjazd. Tam było bardzo mokro, musieliśmy uważać na rondach. To był mój cel, tego chciałem. Wiedziałem, że mogę, że jest to w zasięgu ręki. W tym roku nie jeździłem na czas w Europie, więc nie byłem do końca pewien swojej formy. Wiedziałem tylko, że jeśli pojadę najlepiej jak umiem, to będę wysoko

- podsumowywał młodzian z antypodów, który w sierpniu wygrał prolog Tour de l'Avenir.

Flakemore pokonał o, uwaga, 48 setnych sekundy irlandzkiego kolarza torowego Ryana Mullena. Jeżdżący w grupie An Post Chainreaction 20-latek ostatnio coraz bardziej nastawia się na szosę, co udowodnił chociażby zdobyciem tytułu mistrza kraju w wyścigu ze startu wspólnego.

Jestem zadowolony z wyniku, ale gorzki zawód sprawia mi tak niewielka różnica. Nie pojechałbym szybciej, dałem z siebie absolutnie wszystko. Wygrał najlepszy. Na trasie nie było nawet centymetra suchej nawierzchni, a mimo to ryzykowałem jak tylko mogłem. Jestem przyzwyczajony do deszczu, ale nie do takiego

- komentował na gorąco Irlandczyk, którego w przyszłym sezonie prawdopodobnie wciąż będziemy oglądali w barwach irlandzkiej grupy.

10 lat po brązowym medalu Fabiana Cancellary, na trzecim miejscu na czasówce orlików zameldował się Stefan Kung. "Spartakus" osobiście gratulował młodszemu koledze, przypominając o okrągłej rocznicy.

Dzięki Fabian. Mam nadzieję, że w przyszłości pójdę w Twoje ślady. Tak, to ja na podium. Brązowy medal. Dałem z siebie wszystko

- napisał na Twitterze dwukrotny mistrz Europy, w przyszłym roku kolarz BMC Racing.

W czołówce nie zameldowali się reprezentanci Polski. Na starcie z powodu choroby nie stanął Szymon Rekita, a w rzęsistej ulewie na 37. miejscu zameldował się Przemysław Kasperkiewicz. Zawodnik ekipy Bauknecht-Author nie był z występu zadowolony.

Deszcz spadł po 4 kilometrach. Czułem się dobrze, jechałem najlepiej jak mogłem. W końcówce przyspieszyłem, bo na początku oszczędzałem siły na podjazd. Na 6 kilometrów przed metą miałem defekt i musiałem zmienić koło. Kosztowało mnie to pewnie z 40 sekund

- relacjonował po wyścigu "Kasper".

20-latek w piątek stanie na starcie wyścigu ze startu wspólnego młodzieżowców.

No cóż, tak bywa. Rywale są bardzo mocni, w czołówce różnice były niewielkie. Przede mną jeszcze start wspólny, mój ostatni w sezonie, więc będę walczył do samego końca

- zapewnił.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: