Dwa najważniejsze starty życia

Parę słów przed wylotem do Ponferrady...

Od czego by tu zacząć... Przygotowania do mistrzostw już trochę trwają, ale zanim zacząłem myśleć o Hiszpanii, ścigałem się we Francji.

Jeśli nie wiecie, to powiem, że Tour de l'Avenir to bardzo ciężki wyścig. Osobiście najbardziej utkwiły mi w pamięci nerwowe końcówki. Każdy ryzykował jak tylko mógł aby zrobić dobry wynik na tym wyścigu. Ja sam dwa razy ucierpiałem w końcówkach przez kraksę - raz połamałem rower i do mety szedłem na piechotę, za drugim razem jechałem na finisz na kole Caleba Ewana, ale Australijczycy nie złapali zakrętu się posypało. Jakoś udało mi się uskoczyć, ale o dobrej pozycji mogłem zapomnieć.

Jakby tego było mało, to na prologu zaczęło mi dosłownie lać. Jechałem jako jeden z ostatnich, w prezencie dostaliśmy ścianę wody. Trochę ten wyścig nie układał się dla mnie jak chciałem. W generalnej jechaliśmy na Bartka Warchoła i Arka Owsiana, więc starałem się im pomagać jak tylko mogłem. Dwa razy udało mi się być w odjazdach na górskich etapach, ale szczerze mówiąc, 10 km podjazdu to jeszcze ok, ale podjazdy po 20 km, o tych dłuższych nie mówiąc, niszczyły mnie i nie miałem czego na nich nawet szukać.

Poziom dużo się nie różnił od Tour de Pologne, naprawdę. Pierwsza 15 generalki to poziom ProTouru, a to widać teraz po wynikach choćby Tour of Britain.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA"Kasper" skupiony przed startem w Valkenburgu

Teraz już nie myślę jednak o tym co było, tylko co będzie. Jutro lecę do Ponferrady, przede mną dwa najważniejsze starty życia - mistrzostwa świata w jeździe na czas i ze startu wspólnego młodzieżowców. Jadę dać z siebie wszystko, jestem bardzo zmotywowany, tym bardziej, że czuję się dobrze, nawet bardzo dobrze, a po wyścigu Bohemia Tour, gdzie bylem 5. na selektywnej rundzie, jeszcze bardziej uwierzyłem, że może być dobrze w Hiszpanii.

Po mistrzostwach powinny się też wyklarować widoki na przyszły rok. Zobaczymy co będzie, nie chcę ze dużo mówić, wolę mieć to wszystko w głowie i skoncentrować się maksymalnie na starcie.

Ostatnie dni spędzam z kadrą w Zieleńcu. Pogoda w pierwszym tygodniu nas nie rozpieszczała, ale teraz jest już ok. Jutro lecimy, pierwszy start w poniedziałek. Trzymajcie za nas kciuki, trzymajcie kciuki za biało-czerwonych! 🙂

fot. wowo brylla/rowery.org