Przemek Kasperkiewicz: „przede mną Tour de l’Avenir”

O blaskach i cieniach Tour de Pologne, nadchodzącym Tour de l’Avenir i transferowej karuzeli rozmawiamy z Przemysławem Kasperkiewiczem.

Przed i po ważnych startach Przemek zwykle swoje wrażenia i odczucia opisuje na blogu. Pisze sam, pisze co myśli, zawsze ma jakieś ciekawe spostrzeżenia. Po Tour de Pologne wychowanek KTK Kalisz wcale nie jedzie na wakacje, stąd zamiast tradycyjnego wpisu jest pogawędka. Rozmowa. No, wywiad.

20-letni wychowanek KTK Kalisz ściga się w tym roku w czeskiej kontynentalnej ekipie Bauknecht-Author i ma za sobą udane starty w Karpackim Wyścigu Kurierów, mistrzostwach Polski i Młodzieżowym Wyścigu Pokoju. „Kasper” jeździł też w wyścigach zaliczanych do Pucharu Narodów, a ostatnio startował w Tour de Pologne, otrzymując powołanie do kadry narodowej. W biało-czerwonej koszulce zobaczymy go też już za tydzień…

Przemek, emocje po wyścigu już opadły, jak ocenia debiut w Tour de Pologne najmłodszy zawodnik imprezy?

Myślę że mogę być zadowolony z siebie na Tour de Pologne. Do startu przystąpiłem bardzo zmotywowany, oczywiście wiedziałem, że to wyścig na najwyższym poziomie na świecie i doskonale zdawałem sobie sprawę, że nie poradzę sobie w klasyfikacji generalnej. Czy byłbym 70., 100. czy nawet ostatni, to już bez różnicy. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony, pokazać waleczność i serce do ścigania. Chciałem, żeby ludzie wiedzieli, że jakiś Kasperkiewicz jedzie w naszym wyścigu.

Byłeś w odjeździe na etapie do Warszawy, potem w Katowicach atakowałeś w końcówce. Dużo nowych doświadczeń?

Myślę, że kolarze uczą się całe życie. Ja zawsze staram się tego doświadczenia zbierać jak najwięcej. Obserwowałem tych kolarzy z najlepszych ekip w peletonie i na pewno wszystko to zaprocentuje.

Na mecie w stolicy byłeś zmęczony, ale usatysfakcjonowany, mówiłeś wcześniej, że nie chcesz przejechać tego wyścigu anonimowo. Jesteś zadowolony z tego jak się pokazałeś?

Dawałem z siebie 100% w tych odjazdach, ale też starałem się pracować jak najlepiej dla zespołu. Pawła Cieślika i Kamila Zielińskiego przeciągałem do przodu w trudnych momentach, na brak picia też nikt chyba nie mógł narzekać. Szkoda mi tylko ostatnich dwóch etapów, gdzie szczęście mi nie dopisywało.

No właśnie. W Bukowinie defekt, a na czasówce jechałeś na zwykłym rowerze, bo sędziowie nie dopuścili Twojego roweru do jazdy na czas. Co się stało?

Po pechowym etapie w Bukowinie, gdzie ostatnie 30km jechaliśmy już spokojnie, powiedziałem sobie, że chcę dać jeszcze z siebie wszystko na czasówce. Ale już od rana ten dzień się nie układał. Z Zakopanego do Krakowa jechaliśmy 4 godziny. Przyjechaliśmy 50 minut przed moim startem, czyli już nawet nie miałem czasu na rozgrzanie się, a co dopiero na przejechanie trasy. Pojechałem szybko sprawdzić wymiary roweru, okazało się, że muszę o 1 cm cofnąć siodełko.

No to pamiętam, minęliśmy się przy namiocie jak jechałeś to zmieniać. I co dalej? Na czasówce Ci zależało najbardziej chyba…

Zrobiłem to, ubrałem się i pojechałem na rekonesans ostatnich dwóch kilometrów. Gdy drugi raz, zaraz przed startem, miałem sprawdzany rower, coś się sędziemu znowu nie spodobało, ale już sam nie wiedziałem o co chodzi, bo pozycję miałem już naprawdę krótką i małą. Pojechał już zawodnik, który miał jechać po mnie, a ja nie wiedziałem co robić. Po kilku minutach przybiegł ktoś z obsługi kadry i dał mi mój normalny szosowy rower. Byłem bardzo zły i rozczarowany, bo mi zależało na tej czasówce. Myślę, że mogłem powalczyć o fajny, jak na mnie, wynik.

Twój sezon już trochę trwa. Jeździsz od początku marca, za Tobą Puchary Narodów, sześć etapówek, udane mistrzostwa Polski, teraz Tour de Pologne. Wiem, że za chwilę jedziesz też Tour de l’Avenir. Jak tam nogi?

Szczerze mówiąc – sam się dziwię, że czuję się jeszcze tak dobrze po tylu przejechanych wyścigach i kilometrach, które mam w nogach. Po Tour de Pologne nawet za bardzo nie byłem zmęczony, tylko trochę nogi bolały. Ale już 3 dni po wyścigu wszystko było ok i czułem się bardzo dobrze. Tak, zgadza się, przede mną Tour de l’Avenir i patrzę bardzo optymistycznie na ten start.

To patrz tak dalej 🙂 O założenia nie pytam, bo to pewnie dopiero na odprawie, ale po głowie chodzi mi coś innego. Okienko transferowe jest otwarte… Twoje nazwisko też zobaczymy w transferowej karuzeli?

Dziś mogę powiedzieć, że jeszcze żadnego kontraktu nie podpisałem. Ale możliwe, że Kasperkiewicz gdzieś się pojawi w transferach. Nie wykluczam też, że zostanę w obecnej ekipie. Nad wszystkim pracuje mój manager i to razem z nim muszę podjąć decyzję co dla mnie będzie najlepsze.

fot. Szymon Gruchalski/Tour de Pologne

banner