Tour de Pologne to wyjątkowy czas

Nasza redakcja ma dużo szczęścia spotykając na swojej drodze pasjonatów kolarstwa z różnych miejsc i w różnych okolicznościach. Z wieloma z nich chcielibyśmy przeprowadzić wywiady, nie ze wszystkimi się udaje. Dziś jednak publikujemy krótki wywiad, którego udzielił nam Władysław Kosiniak-Kamysz, polski lekarz, polityk i samorządowiec, od 2011 minister pracy i polityki społecznej, od 2012 wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. I, ku naszemu miłemu zaskoczeniu, prawdziwy kibic kolarstwa!


Podobał się Panu tegoroczny Tour de France? Jest Pan zadowolony z postawy Polaków? 

Trudno byłoby znaleźć miłośnika kolarstwa, który powiedziałby, że tegoroczny Tour de France nie dostarczył mu emocji. Mamy drugiego Polaka w historii, który wygrał etap w wyścigu. To wielki sukces. Co więcej, cztery dni później Rafał Majka powtórzył ten wyczyn. Jako pierwszy w dziejach polskiego kolarstwa wygrał również całą klasyfikację górską. Żadnemu innemu Polakowi wcześniej się to nie udało.

Dla mnie to zwycięstwo ma jeszcze dodatkowy smak. Rafał zaczynał w Ludowych Zespołach Sportowych, których Zrzeszenia od dwóch lat jestem przewodniczącym. W WLKS Krakus Swoszowice sekcję kolarską od 1976 roku prowadził doskonały trener Zbigniew Klęk, zresztą właśnie u niego zaczynał też Rafał. Takie zwycięstwa dają dzieciakom ogromnego kopa do pracy. Potrzebujemy bohaterów, którzy pokazują, że dzięki ciężkiej pracy wszystko – nawet największe sukcesy – jest możliwe.

Od jak dawna interesuje się Pan kolarstwem?

Na rowerze nauczył mnie jeździć dziadek. Miałem może cztery, może pięć lat. Spędzałem u dziadków wakacje w Sieteszy na Podkarpaciu. Pomagałem im w zbieraniu agrestu i porzeczek, a po pracy dziadek zabierał mnie na rower. Śledzenie profesjonalnych wyścigów przyszło później, chyba dopiero na studiach, chociaż pamiętam, że w liceum oglądałem z ojcem Tour de Pologne. Cieszę się, że wreszcie doczekaliśmy się takich sukcesów. One zawsze wpływają na wzrost popularności sportu. Jest szansa, że kolarstwo na nowo będzie przeżywało w Polsce renesans. Widać to po ogromnym zainteresowaniu tegorocznym Tour de Pologne.

Ogląda Pan wyścigi kolarskie, a może też sam jeździ na rowerze w wolnym czasie?

Oczywiście, że jeżdżę! Nie mam na to zbyt wiele czasu, ale i w Krakowie, i w Warszawie, a także ostatnio na wakacjach w Zakopanem mogłem trochę pojeździć. Wiedzą o tym moi współpracownicy, przed rokiem podarowali mi na imieniny profesjonalny kask! Wcześniej miałem więcej czasu na sport. Pochodzę z Bieniaszowic, wsi niedaleko Tarnowa. Trudno mi sobie wyobrazić lepsze tereny na wycieczki rowerowe.

Co jest Panu bliższe: kolarstwo szosowe czy górskie (MTB)? 

Oba są mi bliskie. Kolarstwo szosowe kusi prędkością, kolarstwo górskie jest z kolei bardzo efektowne, wymagające też świetnej kondycji i odporności. Któż z nas nie pamięta o sukcesach Mai Włoszczowskiej! Sam najbardziej lubię jeździć za miasto, ale to oczywiście  jazda czysto rekreacyjna.

Czy ma Pan swoje ulubione wyścigi i kolarzy którym kibicuje? 

Nikogo nie zaskoczę tym, że największym sentymentem darzę Tour de Pologne. W powodów o których wspomniałem wcześniej wyjątkowo gorąco kibicuje Rafałowi Majce , ale także naszemu drugiemu świetnemu szosowcowi Michałowi Kwiatkowskiemu.  Nie chodzi jedynie o świetne wyniki, ale także o sportowe korzenie. Miło jest obserwować młodzież  z Ludowych Zespołów Sportowych, która zmotywowana takimi sukcesami, na treningach daje z siebie wszystko. A przecież mogłyby nie ruszać się sprzed komputera. Pośród nich są już z pewnością następcy Majki czy Kwiatkowskiego.

Co sądzi Pan o Tour de Pologne? Czy jest nam potrzebny tego rodzaju wyścig w zakochanej w piłce nożnej Polsce? Czy według Pana jest to ciekawa promocja Polski w sportowym światku?

Sam jestem kibicem piłki nożnej i za każdym razem gdy gra nasza drużyna liczę na wygraną. Nie przeciwstawiałbym tego innym dyscyplinom. Odnosimy przecież wielkie sukcesy m.in. w skokach narciarskich, tenisie, siatkówce. Teraz także w kolarstwie. Sam Tour de Pologne na stałe wpisał się w nasz sportowy krajobraz. Wielu fanów kolarstwa z całego świata co roku śledzi jego przebieg, część z nich przyjeżdża do nas, by tu na miejscu kibicować swoim zawodnikom. Gdyby nie ta impreza,  część z nich być może nigdy do Polski by nie przyjechała. Jest to zatem dobra okazja na zaprezentowanie naszego kraju od jak najlepszej strony. Pochwalić się możemy nie tylko świetnie przygotowanymi zawodnikami, ale także przepięknymi terenami. Tour de Pologne to wyjątkowy czas przede wszystkim dla milionów Polaków. To dowód na to, że nie samą piłką nożną Polska żyje.

Interesuje się Pan innymi sportami poza kolarstwem?

Mówiłem już o piłce nożnej, lubię oglądać też siatkówkę, zimą narciarstwo. Sam też jeżdżę.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: