Tour de Pologne 2014: Robert Gesink oczekiwał interwencji UCI

Robert Gesink uważa, że warunki z jakimi przyszło zmagać się kolarzom na trasie pierwszego etapu Tour de Pologne wymagały zatrzymania wyścigu.

Kolarz grupy Belkin dojechał do Bydgoszczy w jednym kawałku, ale kilku jego kolegów nie miało tyle szczęścia.

Prognozy pogody zapowiadały słoneczną pogodę, dlatego liczyłem na spokojny początek, a skończyło się ściganiem na 100 procent. Po wszystkim czuję się jednak dobrze

- powiedział Holender, zaznaczając, że to był etap na przetrwanie.

Było bardzo ślisko, tylne koło latało we wszystkich kierunkach. Starałem się jechać z przodu grupy i mieć oko na ten cały bałagan. Uważam, że ze względów bezpieczeństwa powinien interweniować komisarz UCI. Nie można oczekiwać tego od kolarzy, różne zespoły mają różne interesy.

Gesinkowi wtórował dyrektor sportowy Belkin.

To był jeden wielki chaos. Drzewa na drodze, lodowisko, jakby na jezdnię wylano mydło. Lars Petter Nordhaug ma po upadku głęboką ranę, David Tanner leżał dwa razy, ale bez poważnych tego konsekwencji. Więcej szczęścia miał Rick Flens, którego kraksy zatrzymały trzy razy, sam jednak nie leżał, za to długo ścigał peleton. Reszta drużyny została oszczędzona

- opisywał Michiel Elijzen.

fot. Szymon Gruchalski / IMGstudio

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: