Peleton bzdur #2: TdP 2014

Jabłka, batoniki, wyżyłowany Poljan. Drugi dzień Tour de Pologne za nami. Obyło się bez apokaliptycznych obrazków. Było fajnie, upalnie, a w samej Warszawie ekscytująco.

Toruń, tuż po 10. Pojawia się Michał Kwiatkowski, zagląda do namiotu swojej Akademii Kolarskiej „Copernicus”. Rozmawia z przedstawicielami prasy, zainteresowanie jest spore, bo to w końcu „Kwiato”. Jedno pytanie, drugie pytanie, dziękuję pięknie. I następne. Ciężkie jest życie jednej z gwiazd polskiego kolarstwa.

Rozchwytywana była też Paula Brzeźna-Bentkowska. Byliśmy święci przekonani, że Paula wystartuje na dzisiejszym etapie, sama też w to głęboko wierzyła, ale wyszło jak wyszło. Paula wyszła na podest, kibice wiwatowali, klaskali, krzyczeli. Klawe jest życie gwiazdy. Potem szybko uciekła. Musiała coś załatwić z piernikami. Wiadomo, Toruń.

Niedaleko stała Monka Brzeźna i Kasia Wilkos. Młodsza z sióstr – prawie akademicka mistrzyni świata 🙂 – i Wilki rozdawały zamiast pierników batony. Oczywiście takiej firmy, co się rozpoczyna na „N”. Dostaliśmy po dwie sztuki. Za darmo. Dziewczyny, jesteście the best.

Jeśli już mowa o akademickim czempionacie. W wyścigu panów po złoto sięgnął Petr Vakoc. Tak, tak, to zwycięzca dzisiejszego etapu. Co ciekawe, jeszcze niedawno dyrektor sportowy zespołu Omega Pharma-Quick Step, Brian Holm, przedstawiał 22-latka jako największego bałaganiarza w ekipie i kolarza niepotrafiącego pakować swojej walizki na wyścigi.

A propos pakowania walizek. Kto jest największym bałaganiarzem w ekipie Giant-Shimano? Si, zgadliście. To szykujący się na Vueltę Warren Barguil. Jego rzeczy leżą wszędzie, usiąść nie można – piekli się Michał Szyszkowski, zawiadujący autobusem holenderskiej ekipy.

Chłopaki z Giant-Shimano to w ogóle mają dobrze. Trzy prysznice, ogarniętego masażystę, kucharza (na obiad kopytka) i kierowcę w jednym, a do tego kilku Polaków w obsłudze. I mają też jabłka – w ramach akcji #jedzpolskiejabłka zakupione od… rosyjskiej ekipy Tinkoff-Saxo. Z Michałem na pewno nie zginą… No chyba, że zabierze im autobus i pojedzie do Hiszpanii na kolejny wyścig. Akcja popierania owoców z Polski trwa także w Lotto-Belisol. Vegard Breen na poważnie wziął się do roboty i w Lidlu zakupił całą paczkę. Jutro zamiast Lidla pora na Biedronkę.

Wracając do mechanika, hotel w centrum Kielc, po 21. „Może byście zrobili wywiad z polskim mechanikiem w Tinkoff Saxo?” A pewnie, zrobimy, czemu nie. W zamian otrzymaliśmy wolny wgląd do busa duńskiej ekipy. Oto koła pewnego naszego kolarza. Inicjały RM.

2014-08-04-085

Na pierwszym piętrze natomiast ni z tego, ni z owego wyskoczył Paweł Poljański. Wyżyłowany, że hej. Opalony, że hej. Z pięć minut szukał swojego pokoju. Znalazł. Bez nawigacji, co w Qubusie jest nie lada sukcesem. Dziś w ogóle co niektórzy mieli problemy. Michaelowi Matthewsowi np. nie działało radio, dlatego nie wiedział, że przed nim linię mety przekroczył Vakoc. Cóż, zdarza się.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: