Paweł Poljański: "dostanę wolną rękę"

Paweł Poljański w nadchodzącym tygodniu wystartuje w Österreich-Rundfahrt. Austriacki wyścig znany jest z dużej ilości alpejskich podjazdów, które do łatwych nie należą. A w górach „Poljan” świetnie się czuje. Ucięliśmy sobie z Pawłem krótką rozmowę. Tym razem zamiast wpisu na blogu.

Zdążyłeś odpocząć już po trudach Giro d’Italia?

Tak, jest ok., udało mi się zrelaksować i zregenerować. Od razu po wyścigu przyleciałem w moje rodzinne strony, gdzie spędziłem kilka ładnych dni. Przez cztery jeździłem jeszcze na rowerze, potem przez okrągły tydzień go nie dotykałem.

A ja myślałem, że jest tak rowerowo zakręcony, że bike’a stawiasz obok swojego łóżka.

Hehe, zakręcony to owszem jestem, ale żeby spać koło roweru? Przesada 🙂 Przerwa była mi potrzebna, bo przede mną dalsza część sezonu.

Co zatem robiłeś, jeśli nie trenowałeś i nie szosowałeś po Wybrzeżu?

Spędziłem ten czas z rodziną i najbliższymi znajomymi. Tak naprawdę od stycznia nie było mnie w domu, chciałem więc wykorzystać ten okres rodzinnie.

Teraz przebywasz we Włoszech. W rzeczywistości są dwie opcje, gdzie można ciebie znaleźć. W Italii bądź w domu.

Coś w tym jest. We Włoszech jestem od połowy czerwca. Jeśli mam być szczery, to mógłbym na upartego trenować również w Polsce, ale w Trójmieście brakuje jednak odpowiednich warunków. Dlatego zdecydowałem się przenieść się do dobrze mi znanej Toskanii, na moje drogi.

A jak tam nastawienie przed drugą częścią sezonu?

Wiesz, całkiem dobre. Jestem niezwykle zmotywowany i cieszę się, ponieważ pierwszy raz w tym sezonie mogę dostać wolną rękę i jechać na własny rachunek. Np. w ciężkim wyścigu w Austrii. Nie będziemy mieli jednego lidera, w trójkę mamy walczyć o klasyfikacje generalną. Po pierwszym górskim etapie zobaczymy, kto jest kapitanem.

Więc czego się spodziewać?

Nie wiem. Wiem natomiast, że rozsądnie spędziłem kilka wolnych dni w kraju, solidnie przepracowałem następne, dobrze trenowałem. Wracam do ścigania po miesiącu przerwy, więc jakaś niewiadoma zawsze będzie. Obiecuję, że tanio skóry nie sprzedam.

Jaka jest atmosfera w zespole po aferze wokół Romana Kreuzigera?

Wydaje mi się, że jest w porządku, jest dobra. Wypadł główny pomocnik Alberto Contadora na Tour de France, ale skład na Francję mamy bardzo silny.

Jest przecież Rafał...

Tak, jest Rafał (śmiech). Mówię, że skład jest silny (śmiech).

Dobra, ostatnie pytanie. Wiesz już dokładnie, w jakich wyścigach wystartujesz po Austrii?

Od razu po wyścigu lecę na zgrupowanie wysokogórskie na Passo Pordoi. Potem w programie Tour de Pologne, Tour of Colorado i całkiem możliwe, że Vuelta a Espana.

Drugi wielki tour w premierowym dla ciebie sezonie w zawodowcach? Serio?

Tak wstępnie rozmawiałem z moim dyrektorem i menadżerem. Ale jak na razie ten start stoi pod znakiem zapytania, zobaczymy, jak będę się czuł po Colorado. I tam podejmiemy ostateczną decyzję.