MP Sobótka 2014: sukces Guz, zaskoczona Brzeźna

Nową mistrzynią Polski w elicie kobiet została dosyć niespodziewanie Paulina Guz. Zawodniczka LKS Atom Boxmet Dzierżoniów była najszybsza na kresce z czteroosobowej ucieczki pokonując Monikę Brzeźną.

Po zwycięstwie nie czuje się zmęczenia

– śmiała się świeżo upieczona medalistka przyznając, że większe było ono w trakcie rywalizacji.

Jechałyśmy praktycznie przez cały dystans z przodu, nie było łatwo. W końcówce złapał mnie skurcz, mając jednak przed oczyma medal trzeba było zacisnąć zęby. Nasza współpraca na trzech pierwszych rundach bardzo dobre się układała, dwie ostatnie pętle to jednak wielkie czarowanie. Na podjeździe zgubiłyśmy Karolinę Karasiewicz. Dobrze, bo ona była z nas najsilniejszą sprinterką

– dodała Guz.

Zaskoczona była nieco postawą faworytek, które dopuściły momentami nawet do siedmiominutowej straty:

Wiedziałyśmy, że mamy sporą przewagę. Byłam przekonana, że peleton pozwoli nam odjechać, ale nie aż tak. Myślałam, że ktoś zacznie gonić i kilka zawodniczek przeskoczy do naszej grupki. Wyścig ułożył się dziwnie, ale to są właśnie mistrzostwa Polski, tu dzieją się najdziwniejsze rzeczy.

Paulina Brzeźna-Bentkowska (TKK Pacific Toruń) przyznała, że czuła się mało komfortowo. Z jednej strony nie chciała gonić  siostry w czołówce, z drugiej strony nie podobało jej się, że wyścig ułożył się tak, a nie inaczej. Nikt po prostu nie chciał gonić uciekinierek, co podkreśliła Kasia Niewiadoma.

W naszej grupie brakowało współpracy. Kiedy zobaczyłam, że przewaga podskoczyła do trzech minut, próbowałam reagować, ale nie pracowałyśmy zgodnie. Nikt nie chciał pracować, więcej było oglądania się na siebie

- powiedziała zawodniczka teamu Rabobank-Liv.

Monika Brzeźna (TKK Pacific Toruń) była przekonana, że ich akcja zakończy się niepowodzeniem.

Byłam przekonana, że nas dojdą. Liczyłam na to, że zostaniemy złapane przez grupę faworytek, ponieważ liderką naszej ekipy była Paula. W tamtym roku nie udało się jej wygrać, liczyłam, że w tym będzie inaczej. Myślę, że było za dużo dobrych zawodniczek, które się pilnowały, za późno zaczęły gonić i my dojechałyśmy

- mówiła na konferencji prasowej srebrna medalistka.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: