MP Sobótka 2014: Kasia Pawłowska: "Nie jest źle"

Złoto dla Eugenii Bujak (BTC City Ljubjana), srebro dla Katarzyny Pawłowskiej w czasówce na mistrzostwach Polski w Zawoni. Panie miały do pokonania w środę dystans 20 km. Padać już nie padało, lecz trasa była mokra. I to bardzo.

Nie udało się dzisiaj zdobyć złotego medalu, Gienia była po prostu lepsza i szybsza. Czy pogoda odegrała jakąś rolę? Na pewno tak, ale nie z powodu śliskiej nawierzchni, tylko zimna. Osobiście wolę cieplejsze klimaty

– powiedziała Kasia.

Zawodniczka teamu Boels Dolmans nie ukrywała, że czuje się trochę rozczarowana swoimi wynikiem, ale:

Zostałam wicemistrzynią kraju, nie obroniłam tytułu z zeszłego roku. Pozostał lekki niedosyt, choć srebro też nie jest złym rezultatem zważywszy przede wszystkim na fakt, że dochodzę do siebie po pechu, upadkach, problemach na początku tego sezonu. Dzisiaj przynajmniej nie połamałam sobie kasku, bo kilka sztuk już w tym roku zdążyłam popsuć 🙂

Pech Pawłowskiej zaczął się tak naprawdę jeszcze w minionym sezonie, kiedy musiała zaznajomić się bliżej  z asfaltem w Tour de l’Ardeche.

W trakcie wyścigów nie odczuwam skutków złamania, ale po jakiś cięższych imprez, kręgosłup daje o sobie znać. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, chociaż lekki dyskomfort pozostał. Musimy jeszcze nad tym popracować

- dodaje Kasia, która w niedzielę wystąpi w Sobótce we wspólnym.

Cel jest jasny: po ostatnich dobrych występach m.in. w Hiszpanii przynajmniej podium. Pogodynki mówią, że tym razem aura dopisze. Będzie ciepło.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: