Kasia Pawłowska: „Są jeszcze wzloty i upadki”

Hej wszystkim! Tak sobie siedzę w taki piękny poranek w Zakopanem i pomyślałam, że napiszę kilka słów, co słychać u mnie…

Dzisiaj mam dzień wolny. Odpoczywam po długiej podróży z Hiszpanii do Zakopanego. Samochód – samolot – autobus – pociąg – samochód. Trochę czasu mi zajęło, żeby się tutaj dostać, ale nie powiem, jest całkiem nieźle.

Ośrodek COS-u fajna sprawa, Zakopane, góry, słonko i moja zwariowana kolarska rodzinka! Można trenować!

A wracając do Hiszpanii i tego co było przed. Góra, dół, prawo, lewo, upał i szalone dziewczyny z Rabo. Auć, bolało, ale naprawdę dobrze się pościgałam. Powoli wszystko idzie do góry. Są jeszcze wzloty i upadki, brakuje tego „czegoś”, lecz nadrabiam zaległości i mam nadzieję, że w drugiej części sezonu będzie zdecydowanie lepiej.

Teraz przede mną mistrzostwa Polski. Coś czuję, że będzie to dobry wyścig, dobre ściganie! A potem Giro Donne. Trzymajcie się i do usłyszenia niebawem.

Foto: Cor Vos

banner