Tour de Suisse 2014: wypowiedzi po 2. etapie

Na 2. etapie Tour de Suisse najlepszy okazał się Cameron Meyer. Australijczyk wygrał sprint z trzyosobowej grupki uciekinierów.

To dla mnie bardzo ważne zwycięstwo. Super było wygrać w drużynowej czasówce na Giro d’Italia, potem jednak zachorowałem, upadłem. Chciałem wrócić jak najszybciej do ścigania na wysokim poziomie. Udało się

– mówił zawodnik Orica-GreenEdge.

Na ostatnim podjeździe Meyer nie czuł się najlepiej, lecz wiedział, że musi pojechać na maksa, jeśli marzy mu się triumf dnia.

Dałem z siebie wszystko, by złapać grupkę prowadzącą. Potem miałem kilka minut, by odpocząć. Musieliśmy razem współpracować, peleton był coraz bliżej. Moi koledzy z czołówki myśleli, że chyba już jestem zmęczony i nie odegram na kresce żadnej roli. Przeliczyli się. Kocham Tour de Suisse, startuję w nim prawie zawsze, od kiedy zostałem profi

– dodał 26-letni Meyer, który musiał zmienić rower po problemach technicznych z łańcuchem.

Prowadzenie utrzymał Tony Martin. Niemiec z Omega Pharma-Quick Step nad Holendrem Tomem Dumoulinem (Giant-Shimano) przed jutrzejszym etapem z trzema podjazdami drugiej kategorii ma sześć sekund przewagi.

Kluczowym momentem był zjazd z przedostatniej góry. Cel był jeden: w mgle i deszczu dojechać cało i nie stracić zbytnio czasu. Z przodu kręciła czołówka, ja chciałem jedynie obronić koszulkę. Koledzy pojechali świetnie, dziękuję im za pomoc

– powiedział „Panzerwagen”.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: