Giro d'Italia 2014: mówią Mezgec, Quintana, Uran, Evans, Unzue, Michaelsen

Pod koniec marca Luka Mezgec wygrał trzy etapy Volta a Catalunya, dwa dni jechał w koszulce lidera.

Na swój pierwszy triumf etapowy w Grand tourze zbyt długo czekać nie musiał. W niedzielę był najszybszy na ostatnim odcinku Giro d’Italia w Trieście.

Odczuwałem pewną presję, ponieważ wzdłuż trasy ustawiło się wielu fanów ze Słowenii. Daleko nie mieli... Już wcześniej miałem nadzieję, że uda mi się wygrać właśnie ten etap. Oszczędzałem się w górach, jeśli można mówić o oszczędzeniu, próbowałem zachować jak najwięcej sił na niedzielę

- powiedział 26-latek z zespołu Giant-Shimano.

Wzruszenia po przekroczeniu linii mety w maglia rosa nie krył Nairo Quintana. Zawodnik Movistar jest pierwszym Kolumbijczykiem w historii, który wygrał jeden z wyścigów trzytygodniowych:

Miałem wsparcie całego zespołu, całego mojego narodu. Strasznie jestem szczęśliwy, że udało mi się wygrać tegoroczne Giro.

Na mecie na Quintanę, syna sprzedawcy owoców z miasta Tunja leżącego w Andach na 2800 m n.p.m., czekała jego żona oraz synek.

Chciałbym podziękować mojej rodzinie, mojej drużynie, wszystkim. Nie wiem, co powiedzieć. Dzisiejszy dzień jest najpiękniejszym w mojej karierze

- mówił 24-latek, którego pierwszy rower był wart 30 dolarów. Dojeżdżał na nim do szkoły i z powrotem do domu. Dystans? 32 km. Podjazd? Średnio 8%.

Szef drużyny Movistar Eusebio Unzue jest przekonany, że jego podopiecznego stać na triumf w Tour de France.

Nie widzę przeszkód. Mimo swojego młodego wieku już teraz jest prawdziwym liderem

- stwierdził Unzue, który w latach 90. opiekował się Miguelem Indurainem, pięciokrotnym zwycięzcą "Wielkiej Pętli".

Podobnie jak rok temu na drugiej lokacie rywalizację zakończył Rigoberto Uran (Omega Pharma-Quick Step).

Muszę być zadowolony z mojej lokaty. Nie naprawimy rzeczy, które się wydarzyły w tym wyścigu. Nie możemy już nic zmienić. Jak widać, mogę być kapitanem na wielkie toury. Może następnym razem uda mi się stanąć na najwyższym stopniu podium

- mówił Uran.

O jedno oczko w porównaniu do 2013 roku poprawił się Rafał Majka, który w generalce zajął 6. miejsce. Dyrektor sportowy ekipy Tinkoff Saxo Lars Michaelsen jest zadowolony z wyniku młodego Polaka, chociaż cel przed startem wyścigu był nieco inny:

Rafa miał uplasować się w top 5 i wierzę, że gdyby nie problemy żołądkowe w najmniej odpowiednim momencie, nasz cel zostałby zrealizowany.

Za największego przegranego należy uznać Cadela Evansa (BMC Racing).

Oczywiście, nie jestem usatysfakcjonowany. Być może za jakiś czas będę mógł docenić mój wysiłek i wysiłek całego teamu. Jechaliśmy bardzo dobrze, lepiej niż się spodziewaliśmy. Wyniki w pierwszych 10 dniach to udowadniają. Jednak w górach w trzecim tygodniu bieg wypadków potoczył się trochę inaczej. Lecz to już inna historia

- powiedział 37-latek, który był tym razem ósmy.

fot. LaPresse

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: