Giro d'Italia - kierunek globalizacja

Giro d'Italia - Irlandia, Tour de France - Anglia, a za rok Holandia. Wielkie Toury coraz śmielej wychodzą poza granice swoich krajów.

Wielka Pętla, w przeciwieństwie do Corsa Rosa, "od zawsze" śmiało łamała sztywne ramy wyznaczone na mapach, natomiast włoski tour dopiero po raz 11. w swojej historii rozpoczął się teraz na obcej ziemi. Trend wzrostowy na pewno jednak zostanie podtrzymany. Dlaczego? Ponieważ zyskują na tym wszystkie zainteresowane strony.

Oczywiście fundament stanowią tu pieniądze. Podczas, gdy włoskie miasta za przyjazd narodowego wyścigu gotowe są zapłacić w granicach 200 tys. euro, to już w Irlandii kwota ta wzrosła ośmiokrotnie. Według Belfast Telegraph Dublin i Belfast za trzy etapy różowej fiesty wyłożyły 4,5 mln euro. Z drugiej strony wpływy tych miast związane z przyjazdem Giro mają wynieść około 12 mln euro.

Na pewno łatwiej jest o pieniądze za granicami niż w takich miastach jak Turyn czy Neapol. A tu do tego w grę wchodziły dwa kraje

- mówi Velonews Michele Acquarone.

Były dyrektor Giro d'Italia, w którego koncepcji wyścig ma opuszczać Italię co drugi rok, zwrócił również uwagę na inny aspekt.

Wystarczy się rozejrzeć i porównać zainteresowanie na ulicach Belfastu z tym co było w minionym sezonie na starcie w Neapolu. Ludzie pokochali Giro, przyszły tłumy, miasto stało się różowe.

Chcemy pozyskiwać nowych fanów

- dodał.

Giro to międzynarodowe wydarzenie i ma przyciągać uwagę kibiców na całym świecie. Promujemy przy tym włoską kulturą, co pomaga naszemu krajowi. Właśnie to stanowiło moje główne zamierzenie, gdy podejmowałem decyzję o wyekspediowaniu Giro poza Italię. W ostatnich latach kolarstwo powoli stawało się produktem coraz bardziej globalnym, podczas gdy Giro pozostawało nawet nie europejską, a lokalną imprezą! Należało to zmienić.

A co z kolarzami, dla których takie gościnne wypady związane są z dodatkowym stresem i zmęczeniem?

Musimy dobrze wypośrodkować prawa zawodników z tym gdzie wyścig chce się promować

- mówi prezydent Stowarzyszenia Profesjonalnych Drużyn Kolarskich (AIGCP) Luuc Eisenga.

W tym przypadku kompromis został osiągnięty. Otrzymaliśmy dodatkowy dzień wolny na transfer, organizator zadbał o pokrycie związanych z tym kosztów.

Eisenga zaznaczył, że takie wyjazdy wielkich tourów są równie dobre dla zespołów, ponieważ wzmacniają pozycję kolarstwa.

fot. Lapresse

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: