Stefan Schumacher: "Luz w kierownicy"

Stefan Schumacher lubi polskie trasy, polskie drogi już niekoniecznie. Doświadczony Niemiec wygrał w niedzielę ostatni etap Szlakiem Grodów Piastowskich.

Znałem trasę tej czasówki, bo już wcześniej na niej się ścigałem. Rok temu byłem już drugi. Jednak tym razem kiepska jakość nawierzchni szczególnie dały mi się we znaki. Po pierwszym przejeździe kolejowym poluzowała mi się kierownica. W ogóle od marca mamy z nią problemy. I tak przez praktycznie cały dystans nie mogłem zająć mojej odpowiedniej pozycji. Walczyłem, by utrzymać ją na jako-takiej wysokości

– powiedział nam 33-latek na mecie w Polkowicach.

Reprezentant teamu Christina Watches na Dolny Śląsk przyjechał w sumie z celem powalczenia o klasyfikację generalną, o której mógł jednak zapomnieć już pierwszego dnia rywalizacji ze Świdnicy do Dzierżoniowa.

Pogoda mi nie dopisała. Strasznie się męczyłem, było parno, a ja od jakiegoś czasuj nie mogę dojść do ładu z moją alergię. Tym bardziej cieszy mnie więc dzisiejsze zwycięstwo, moje pierwsze w tym sezonie. Do tej pory jakoś nie miałem szczęścia, prześladowały mnie defekty, kraksy. Jasne, że padający deszcz, w którym przyszło jechać części czołówki, odegrał jakoś rolę, lecz akurat w mojej grupce szalał wiatr. Tak czy siak opuszczam Polskę zadowolony. Teraz jedziemy do Ameryki na kilka wyścigów

– dodał triumfator Tour de Pologne (2006).

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: