Szczęśliwy Froome, zadowolony Spilak, zły Martin

Brytyjski zespół Sky ma receptę na wygrywanie Tour de Romandie. W 2012 roku zwyciężył Bradley Wiggins, a dzisiaj Chris Froome obronił swój tytuł wywalczony w minionym sezonie.

Sukces dla 28-latka jest tym ważniejszy, że jak na razie rok 2014 przebiegał dla niego w porównaniu do wyczynów A.D. 2013 średnio. „Biały Kenijczyk” triumfował co prawda w Tour of Oman, w Volta a Catalunya był 6., lecz w międzyczasie zmagał się z zapaleniem oskrzeli, a jeszcze wcześniej z bólem pleców.

Za mną ciężki okres czasa. Romandia stanowiła dla mnie dobry test. Jestem bardzo szczęśliwy z osiągniętego rezultatu i z żółtej koszulki. W końcu żółta. Mam nadzieję, że do Tour de France szczęście i forma będą mi dopisywać

– powiedział Froome.

W wieńczącej Tour de Romandie czasówce w Neuchâtel Brytyjczyk pokonał trzykrotnego mistrza świata w tej dyscyplinie Tony’ego Martina.

Popełniłem na zjeździe na jednym z zakrętów błąd. Musiałem się wypiąć, by nie upaść. Straciłem trochę czasu, a tym samym i zwycięstwo. Przeciwko tak silnym konkurentom nie możesz sobie pozwolić na chwilę nieuwagi

– mówił Niemiec z zespołu Omega Pharma-Quick Step.

Rok temu za Froome’m w generalce wylądował Simon Spilak (Katusha). W Szwajcarii historia lubi się powtarzać, również tym razem Słoweniec uplasował się na drugiej pozycji.

Wygrał najsilniejszy. Dałem dzisiaj na czas z siebie wszystko, jestem zadowolony z wyniku. Kończę świetny dla mnie tydzień. Założyłem koszulkę lidera, zdobyłem dla ekipy kilka ważnych punktów WorldTour

– tłumaczył 27-latek.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: