Ondřej Sosenka chce pobić swój rekord

Ondrej-Sosenka-Fondriest-Italia
Rekord w jeździe godzinnej na czas przeżywa w ostatnim roku prawdziwy renesans. Po ciągle powracających zapowiedziach bicia rekordu przez Cancellarę, Wiginsa czy Martina do rywalizacji ponownie wraca Ondřej Sosenka.

Świetnie znany polskim kibicom czeski olbrzym ciągle znajduje się na szczycie tabeli z wynikami Le record de l'heure. W 2005 roku na moskiewskim torze Kryłatskoje pobił dziewięcioletni rekord Chrisa Boardmana uzyskując wynik 49,700 km. W wywiadzie udzielonym francuskiemu magazynowi Velo Sosenka przyznał, że chciałbym pobić swój rekord w dziesiątą rocznicę jego ustanowienia.

Nazwaliśmy ten pomysł "Dziesięć lat później", bo ustaliliśmy datę na 19 lipca 2015, czyli dziesięć lat po moim rekordzie w Moskwie

- powiedział mierzący niemal dwa metry wzrostu Czech.

Podczas poprzednich przygotowań do bicia rekordu Sosenka nie miał wielkiego wsparcia w swojej drużynie ani w kibicach, którzy nie wierzyli, że anonimowy kolarz z Czech będzie w stanie pobić rekord swoich wielkich poprzedników. Dość wspomnieć, że poza rowerem dostarczonym przez Francesco Mosera, za wszystko musiał zapłacić sam. Z powodu niskiej rozpoznawalności i podejrzeń o doping, rekord nie przyniósł oczekiwanego wzrostu wartości sportowej.

Myślałem, że rekord podniesie moją wartość marketingową i dlatego odrzuciłem kilka propozycji. Poza tym wszyscy ciągle mieli wątpliwości, czy mogłem uzyskać 49,700 km jadąc czysto. To zabiło moją karierę!

Ostatnie lata kariery nie przyniosły Czechowi wielkich sukcesów. Gdy w 2008 roku podczas mistrzostw Czech w jeździe na czas wykryto u niego zakazaną substancję metamfetaminę, zakończył karierę. Jego życie prywatne również zaczęło się rozpadać: rozwiódł się z żoną, dwie jego firmy upadły, a na koniec jego wspólnik został aresztowany, a Sosenka oskarżony o współudział. Ostatecznie Sosenka wrócił do rodzinnego biznesu zajmującego się budową luksusowych domów, gdzie zajmuje się architekturą krajobrazu.

Potrzebowałem czasu, żeby to wszystko przemyśleć. Dzisiaj to wszystko jest już za mną. Czuję się jak nowy, zarówno jeśli chodzi o głowę, jak i ciało. Ciągle jeżdżę na rowerze, czasem nawet biorę udział w wyścigach. Wróciłem do treningów i jestem gotowy spróbować pobić ten rekord jeszcze raz

- dodaje.

Sosneka twierdzi, że wraz z wiekiem jego wytrzymałość uległa poprawie. W najlepszych latach kariery jego VO2 Max wynosiło zawrotne 90 ml/min/kg, a pojemność płuc 8 litrów, podczas gdy u przeciętnego dorosłego człowieka waha się pomiędzy 5-6 litrami. W przeciwieństwie do poprzedniej próby, tym razem ma w okół siebie zespół specjalistów - trenerów i inżynierów, którzy pomagają mu w projekcie "Dziesięć lat później".

Aktualny rekordzista wypowiedział się również na temat Fabiana Cancellary i Bradley'a Wigginsa, którzy co jakiś czas mówią o próbie bicia rekordu. Co najciekawsze, Szwajcar wypytywał Sosnekę o rekord już w 2005 roku:

Bardzo się cieszę, że to on zamierza pobić mój rekord. To wielki mistrz, co więcej zaprosił mnie na swoją próbę i czuję się zaszczycony. W przeddzień Chrono des Herbiers w 2005, 3 miesiące po pobiciu rekordu, podczas kolacji podszedł i zapytał, czy może się dosiąść do mojego stolika. Zaczął mnie wypytywać o wszystkie szczegóły dotyczące rekordu, techniczne i fizyczne. Potem powiedział, że i dla niego przyjdzie pora. No i przyszła

- wspominał.

Mimo wielkiej estymy dla Spartakusa, Czech ma pewne wątpliwości, czy uda mu się pobić rekord. Po pierwsze, Cancellara nie ma wielkiego doświadczenia na torze. Wszyscy pozostali rekordziści czuli się na owalnych torach jak u siebie w domu, a ostatnie doświadczenia Cancellary, to finisze na torze w Roubaix. Do tego, według Czecha, dochodzi brak stabilnej pozycji na rowerze:

Spójrzcie na jego miednicę - cały czas się rusza! To potężna wada podczas jady na torze. Myślę, że taki styl jazdy spowodował wycofanie się Bodrogiego i Kaszeczkina z próby bicia rekordu. Moim zdaniem, ze wszystkich kandydatów, najlepszą technikę ma Bradley Wiggins.

Brytyjczyk w zeszłym roku zapowiedział próbę bicia rekordu, ale do tej pory brak dokładniejszych szczegółów. Sosneka zwraca również uwagę, na presję jaka będzie towarzyszyła Szwajcarowi - jego rower przygotowywał będzie sztab inżynierów Treka, dookoła znajdzie się wielu specjalistów, a jego reputacja również będzie stanowić ważny czynnik.

Bez mojej rodziny, nigdy nie pobiłbym rekordu Boardmana. Bez mojej rodziny... Teraz wszystko zależy ode mnie. 19 lipca 2005 roku byłem w Moskwie z moją rodziną. Tak samo będzie 19 lipca 2015, mogę was zapewnić. I to wystarczy, żebym był szczęśliwy

- zakończył kolarz z Pragi.

fot. sosenka.cz

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: