Zmęczony, ale zwycięski Contador, uradowany Martin

Przed finałowym czasówką Vuelta al Pais Vasco Alberto Contador nie ukrywał, że obawia się Michała Kwiatkowskiego. Miał rację.

Chociaż „Księgowy” obronił prowadzenie i dzięki temu wygrał tegoroczną edycję Kraju Basków, to sobotnia czasówka do łatwych nie należała. Nie tylko z powodu profilu, ale przede wszystkim z powodu niezwykle zmotywowanego „Flowermana”.

Ostatecznie mistrz Polski stracił do kapitana duńskiej ekipy Tinkoff-Saxo osiem sekund, do swojego drużynowego kolegi z Omega Pharma-Quick Step Tony’ego Martina, który wygrał jazdę na czas, 15 sekund.

Dzisiejsze zwycięstwo dobrze mi zrobiło. Przed Krajem Basków przegrywałem w czasówkach, dlatego ten triumf tym bardziej mnie cieszy i wzmacnia moje morale. Dla naszej ekipy był to świetny wyścig. Trzy zwycięstwa etapowe, każdego dnia byliśmy na podium

– powiedział Martin, trzykrotny mistrz świata na czas.

Do kropki nad „i” belgijskiemu zespołowi zabrakło niewiele, ale jednak zabrakło. Na przeszkodzie Kwiatkowskiemu stanął fantastycznie kręcący w ostatnich tygodniach „El Pistolero”.

W ostatnich dwóch dniach odczuwałem zmęczenie. Mimo tego udało się, dowiozłem to zwycięstwo. Trzeci raz w mojej karierze stoję tutaj na najwyższym stopniu podium. Kiedy w 2005 roku byłem najlepszy w czasówce, nie przypuszczałem, że przyszłość okaże się dla mnie tak szczęśliwa

– stwierdził Contador.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: