Wirtualizacja sposobem na kryzys

Gdy zaczyna brakować zasobów, można poradzić sobie z tym problemem na kilka sposobów. W IT popularne rozwiązanie to wirtualizacja, która jest praktyczna i obniża koszty. Mające problemy z pozyskiwaniem sponsorów kolarstwo podąża tym śladem.

BGŻ Pro Liga nie była najbardziej popularną ligą sportową w kraju, ale mimo wszystko wprowadzała pewną strukturę do rywalizacji naszych kolarzy. Dodatkowo imprezy pod wspólną marką doczekały się - krótkich bo krótkich, ale zawsze - relacji telewizyjnych. Po wycofaniu się sponsora tytularnego, Banku BGŻ (taki urok korporacji, prowadzących swoją własną politykę) seria pozostała bez przyszłości.

U progu nowego sezonu Pro Liga powraca, w zoptymalizowanej na czas kryzysu, wirtualnej wersji. Więcej szczegółów znajduje się w tym newsie.

To dobry pomysł, nawet w takiej symbolicznej formie. Wszak w sporcie w dużej mierze chodzi właśnie o symbole. Oczywiście obecność zamożnego sponsora, nagród i prezentacja w mediach wiele by ułatwiła, ale każda forma docenienia zawodników jest cenna. Przy okazji to sposób na przetrwanie trudnego czasu. Krajowe kolarstwo nie narzeka na nadmiar zainteresowania, wspólny szyld dla serii wyścigów zawsze łatwiej komuś “sprzedać”. Do tego przetwarzanie list z klasyfikacjami to kolejny powód do napisania newsa i posłania go w świat. Tym bardziej, że tych kilkuset wytrwałych ludzi, którzy zajmują się wyczynowym kolarstwem szosowym zasługuje choćby na chwilę uwagi.

19 wyścigów w ciągu pół roku to wcale niemało. Wychodzi 1,5 tygodniowo. Dość, by podjąć próbę budowy szerszego zainteresowania, mając w pamięci entuzjazm, jaki towarzyszy zagranicznym sukcesom Michała Kwiatkowskiego.

Niemal równolegle pojawiła się oddolna inicjatywa odrodzenia polskiego cross country. Olimpijska odmiana kolarstwa górskiego, która głównie za sprawą kobiet przyniosła nam wiele medali najważniejszych, międzynardowych imprez, od kilku lat przeżywa regres. Powodów jest wiele, jeden z nich podobny: wycofywanie się kolejnych sponsorów tytularnych ze wspierania najważniejszej serii wyścigów. Na Grand Prix (Żywiec, Skoda, BPH) wychowało się pokolenie utytułowanych kadrowiczów. Tej wiosny młodzi kolarze górscy ściganie o doświadczenie i punkty urządzili sobie w Austrii - u nas brak regularnie organizowanych zawodów odpowiedniej rangi. Skoro bardziej prestiżowa szosa może przyjąć przetrwalnikową formę Ligi w formie wirtualnej, tym bardziej może się to sprawdzić w mtb. Nikt na tym nie straci, można tylko zyskać. Pozostaje życzyć wytrwałości i w miarę własnych zasobów wspierać animatorów obu wirtualnych serii: szosowej Pro Ligi i górskiego Pucharu Polski. Może wkrótce znów pojawią się w “realu”.