Dwars door Vlaanderen 2014: Terpstra niszczy rywali, udany debiut Valverde

Niki Terpstra po raz kolejny dowiódł, że wąskie drogi Belgii i Holandii, wiatr oraz brukowane podjazdy to teren, w którym czuje się najlepiej.

Holender po raz drugi w karierze wygrał belgijski wyścig Dwars door Vlaanderen. Podziw budzić może nie tyle sam fakt zwycięstwa, ale styl, w jakim Terpstra pokonał rywali. Pokonał, choć do głowy przychodzi skojarzenie z nokautem. 29-latek znany z umiejętności jazdy po bruku i predyspozycji do walki z czas do ataku ruszył 30 kilometrów przed metą w Waregem i prowadzenia nie oddał już do mety, utrzymując około półminutową przewagę nad goniącymi go grupkami.

Na korzyść kręcącego co sił w nogach zawodnika przemawiał też brak zorganizowanej pogoni. Podręcznikowo zachowali się także jego koledzy z ekipy - goniące grupki spowalniali Gert Steegmans oraz Tom Boonen. Ostatecznie "Latający Holender" na metę wpadł 17 sekund przed mocno okrojonym peletonem.

Czuję się fantastycznie. Włożyłem sporo wysiłku w przygotowania, opłaciło się. Wyścig w tym regionie, z małymi pagórkami, brukiem i wiatrem to coś dla takiego kolarza jak ja. Atak na Paterbergu nie był planowany, wiedzieliśmy tylko, że w końcówce trzeba być z przodu

- mówił na mecie zadowolony Terpstra, który na trudnej wspinaczce nie szukał miejsca w szeregu przy krawężniku, ale narzucił mocniejsze tempo na bruku i bez większych kłopotów minął grupę.

Przyspieszyłem na Paterbergu, minąłem grupę i zostałem sam. Wiedziałem, że ekipa mnie kryje - dodało mi to animuszu. Włączyłem tryb jazdy na czas i ruszyłem do mety. To była długa czasówka, cały czas miałem wiatr w twarz. Dałem z siebie wszystko, a w końcówce wciąż miałem jeszcze sporo sił

- czytamy dalej w wypowiedzi Holendra na oficjalnej stronie zespołu Omega Pharma-Quick Step.

Strategia na bergach jest prosta - trzeba być z przodu i atakować. To jest strategia ekipy na wszystkie flandryjskie wyścigi, zawsze tak było

- wyjaśniał.

W cieniu triumfu Terpstry pozostał nieco Alejandro Valverde. Hiszpan, mimo że ściga się już ponad 10 lat, debiutował dziś na brukach, chcąc oswoić się z terenem, z którym przyjdzie mu się zmierzyć na jednym z etapów tegorocznego Tour de France. Test wypadł wyśmienicie - Valverde cały czas jechał z przodu, w końcówce dołączając do grupki goniącej Terpstrę.

W cieniu pozostała także sprawa jazdy po poboczu - na jednym z brukowanych odcinków zarówno Terpstra, jak i goniąca go grupa wybrali chodnik, co w myśl przepisów Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) nie jest dozwolone. Sędziowie nie protestowali.

fot. © OPQS / Tim de Waele

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: