Do Malezji z Giro d’Italia w głowie

Ciao Tutti!!

Witam po raz kolejny na moim nowym blogu. Trochę czasu minęło od mojego ostatniego wpisu, ale tak naprawdę to wszystko u mnie po staremu 🙂 Jak już pewnie wiecie, prawie cały styczeń spędziłem na Wyspach Kanaryjskich wraz z całym Team Tinkoff Saxo. Przygotowywaliśmy się bardzo solidnie do nowego sezonu, mieliśmy ku temu doskonałe warunki pogodowe oraz całą obsługę teamu – masażystów, fizjoterapeutów i mechaników – więc martwiliśmy się tylko o solidny trening.

Po zgrupowaniu przyleciałem od razu do mojego mieszkania w Toskanii i tu kontynuuję moje przygotowania do sezonu. Mieszkam tu wraz z Rafałem Majką, dzięki czemu razem możemy dobrze potrenować. Rafał zaczyna sezon już niedługo w Portugalii. Mój plan startowy pozostaje bez zmian. Sezon zaczynam 27 lutego od Tour de Langkawi, czyli w Malezji. Potem marcowa Vuelta a Catalunya, zgrupowanie wysokogórskie na Etnie, Tour de Romandie, no i Giro d’Italia.

Prawdę mówiąc nie mogę się doczekać pierwszych startów – jestem bardzo zmotywowany przed pierwszym sezonem w nowej ekipie i chcę pokazać się z jak najlepszej strony. Pierwszy wyścig już niedługo 🙂 Forma jak na tą porę roku jest całkiem ok. W Malezji zobaczymy w jakim punkcie się znajduję, to będzie pierwszy z testów. Tak naprawdę to fajny wyścig jak dla mnie na rozpoczęcie sezonu, 10 etapów powinno być dobrym wprowadzeniem.

Podróż w tropiki będzie długa i męcząca, na pewno będziemy musieli uważać na to co jemy. Lekarze wydali nam szczegółowe zalecenia co do żywienia, więc wszystko powinno być dobrze. Szczegółowe zadania poznam już na miejscu, mam po prostu wejść spokojnie w rytm wyścigowy, bo ta szczytowa forma ma być dopiero na Giro Italia i to mam w głowie cały czas!

banner