Odklejenie

Co miesiąc setki tysięcy znaków przetwarzanych newsów: relacji i wyników trafiają do sieci w kompletnym oderwaniu od stanu faktycznego. Próbujemy kreować (wszyscy: dziennikarze, blogerzy, kibice) rzeczywistość, która nie istnieje. Przykład? Przełaje.

Dobrych kilka lat temu, motywowany na dwa sposoby: poszukiwaniem dodatkowego kontentu do portalu, z którym wówczas współpracowałem, oraz osobistą fascynacją błotną odmianą kolarstwa wprowadziłem regularnie przeklejane z zachodnich źródeł relacje z najważniejszych imprez CX. Temat chwycił, tym bardziej, że chętnie podążamy za trendami: na świecie cyclocross faktycznie przeżywa renesans. Za sprawą postępującej globalizacji kolarstwa stał się niezmiernie popularny w USA i Wielkiej Brytanii. Spora część Anglosasów zwariowała na punkcie kolarstwa i chcą być w tej dziedzinie bardziej europejscy niż najbardziej konserwatywni Europejczycy. Abstrahując od ich motywacji, przełaje po prostu są fajne, zarówno dla zawodników jak i dla kibiców.

Czy jednak poza zapewnieniem treści dla mediów, temat zimowej odmiany kolarstwa faktycznie przyjął się w “realu”? Cieszą oddolne inicjatywy. Wprowadzone do kalendarza już w trwającym sezonie zimowym wyścigi w Tarnowie i Katowicach cieszyły się pozytywnymi opiniami zawodników. Mistrzostwa Polski w Bieganowie również można uznać za sukces. Nie byłem na miejscu, ale podobno, co nie jest takie oczywiste, przy trasie pojawili się kibice! Jeśli jednak spojrzeć na frekwencję, nie jest już tak różowo. W wyścigu o koszulkę mistrza kraju, w elicie mężczyzn rywalizowało jedenastu mężczyzn. Młodsze kategorie, jak na większości wyścigów, były liczniej obsadzone, ale realnie dorosłych wyczynowych kolarzy wyczynowych mamy w kraju w porywach kilkudziesięciu. Biorąc pod uwagę, że na Mistrzostwach obecne były również kategorie amatorskie: masters oraz cyklosport muszę powiedzieć, że wszyscy generujący od lat kolarski kontent: do internetu i wszelkiej maści magazynów ponieśliśmy porażkę. Krew w piach.

Każdego roku, gdy tylko zbliża się jesień artykuły, zdjęcia, posty, przekonują że przełaje są fajne. Grono pasjonatów nie zmieni jednak stanu faktycznego. Na wszystko trzeba czasu. Moda na kolarstwo szosowe przyszła do nas z niemal dziesięcioletnim opóźnieniem. Wyrażona nie tylko wynikami eksportowych zawodników i widownią Tour de Pologne, ale też realnym wzrostem aktywnej jazdy wśród amatorów.  Być może tak samo musi stać się z cyklokrosem. Kolejne sezony muszą minąć, średnia krajowa odrobić kolejne procenty do średniej europejskiej i dopiero wtedy orlicy nie odwieszą rowerów na hak a amatorzy kupią sprzęt do kolejnej zabawy: tym razem zimowej.