Andreas Klöden podsumowuje swoją karierę

Andreas Klöden od jakiegoś czasu nie rozmawia z niemieckimi dziennikarzami. Obraził się, ponieważ ci nie informowali o jego sportowych wynikach, natomiast spekulowali na temat prawdopodobnych powiązaniach dopingowych.

Klödi przeszedł na kolarską emeryturę i dla kolegów z radsport-news.com postanowił zrobić wyjątek. Zaczął mówić...

Od 10 lat zastanawiałem się, kiedy przyjdzie ten najodpowiedniejszy moment do zakończenia kariery. Ostatnio największym dla mnie problemem było znalezienie motywacji do treningu. Atmosfera w drużynie pogorszyła się, a moje rezultaty nie zachwycały

- mówił 38-letni Niemiec, który w ostatnim czasie jeździł dla RadioShack-Leopard.

Klöden jest w zasadzie bardzo zadowolony z przebiegu swojej kariery.

Właściwie zabrakło tylko zwycięstwa w grand tourze, chociaż potencjał ku temu myślę, że posiadałem. Super czas przypadł na 2000 rok, kiedy zwyciężyłem w Paryż-Nicea i Vuelta al Pais Vasco. W 2004 i 2006 roku wskakiwałem na podium Tour de France. Być może gdybym zdecydował się zmienić zespół, na taki, gdzie mógłbym spełniać rolę kapitana, moje losy potoczyłyby się inaczej.

Najlepiej Andy czuł się w zespołach Telekom i RadioShack.

W Telekomie miałem przyjaciela Jana Ullricha, przyjaźnię się z Danilo Hondo i Andre Korffem. W kolarstwie jest naprawdę ciężko o prawdziwe przyjaźnie.

Na pytanie, kto był jego najlepszym dyrektorem sportowym, Klöden odpowiedział:

Może to niektórych zdziwić, ale uważam, że Johan Bruyneel jest naprawdę świetny, jeśli chodzi o kwestie taktyczne.

If you have found a spelling error, please, notify us by selecting that text and pressing Ctrl+Enter.

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: