Fränk Schleck nie stracił marzeń

Rozpoczęło się pierwsze dziesięciodniowe zgrupowanie przygotowawcze drużyny Trek. W hiszpańskim Benidorm formę będzie szlifować komplet, 28 zawodników.

Dyrektor sportowy Kim Andersen zapowiedział, że codziennie jego podopieczni będą trenować przez pięć godzin, ale zaplanowano też dwa dni lżejsze. Ekstra zmotywowany jest Fränk Schleck, który po rocznej dyskwalifikacji dopingowej wraca do ścigania.

Luksemburczyk w nadchodzącym sezonie chciałby skoncentrować się na klasykach w Ardenach oraz Tour de France.

Myślę, że jesteśmy w stanie wygrać te wyścigi. W Ardenach byliśmy ostatnio niemal zawsze w top 10, natomiast w Tourze pojedziemy znowu razem.

Mówiąc „razem” Schleck ma na myśli siebie i młodszego brata.

Ja sam byłem cztery razy w pierwszej dziesiątce, Andy trzy razy był drugi, dlatego oczywiście celujemy w zwycięstwo generalne. Takie są nasze marzenia. Gdy ich zabraknie wówczas skończę z rowerem.

Fränk podkreślił, że nie ma większych problemów z byłym menadżerem RadioShack-Leopard Johanem Bruyneelem.

Andy, ekipa czy ja – nie mamy żadnych problemów, chociaż niektórzy właśnie tak mogą sądzić. On był naszym szefem, akceptowaliśmy wszystko, co powiedział. Miał trochę inne poglądy, niż nasze, ale to było naturalne.

Jeżeli znalazłeś błąd językowy/literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz bądź zdanie i wciskając Ctrl+Enter.

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: