Pełen niepowodzeń sezon Damiano Cunego

2. miejsce w Coppi e Bartali + etap oraz 3. w Japan Cup to wszystkie osiągnięcia Damiano Cunego w minionym sezonie. Mały Książę podczas swojej 12-letniej kariery przeżywał już różne wzloty i upadki, ale takiego doła jeszcze nie zaliczył.

32-letni Włoch stara się zdiagnozować przyczynę niepowodzeń . Był nękany przez choroby, a decyzja o przeprowadzce do Szwajcarii okazała się niewypałem.

Próbowałem zachować spokój, ale nie do końca to się udało

- mówi zawodnik Lampre-Merdia w La Gazzetta dello Sport.

Czasem starasz się coś udowodnić, ale nic nie wychodzi. Krótko mówiąc wszystko poszło nie tak. Był tylko jeden dzień, gdy czułem się dobrze w peletonie. Finiszowałem trzeci w Japan Cup, wynik który nie zmieni mojego życia, ale może stać się nowym początkiem. Pod koniec roku w niektórych wyścigach służyłem pomocą moim kolegom z zespołu. To była wygodna funkcja i sprawiała przyjemność, jednak moja rola jest rolą wygrywającego lidera.

Włoch odrzucił sugestie, że nie przykłada się do treningów.

Okazało się, że Szwajcaria nie jest odpowiednim dla mnie miejscem, nie czułem się dobrze w tym kraju. Chcieliśmy wracać, a to burzyło mój nastrój. Przygotowania fizyczne nie poszły najlepiej, na to wszystko nałożyły się złe warunki pogodowe. Zacząłem ścigać formę, która nigdy nie nadeszła. Trenuję ciężko i mam na to świadków.

Jakby tego było mało nad Cunego od kilku już lat wisi tzw. śledztwo Mantova, obejmujące podejrzeniem o dopingowe praktyki kierownictwo i kolarzy związanych z Lampre.

To wszystko nie ma sensu. Od lat liczę, że historia zostanie wyjaśniona. Drażni mnie to, czuję się więźniem całej sprawy. Z drugiej strony wierzę, że cierpliwość zostanie nagrodzona i wszystko zakończy się dobrze. Nie mam nic na sumieniu.

Cunego w tym roku zrezygnował z Giro d'Italia, natomiast w przyszłym, w 10 lat od zaskakującego tam zwycięstwa, powróci na drogie swojemu sercu trasy. Włoch planuje również udział w ardeńskich klasykach, jednak tam będzie musiał posunąć się, aby użyczyć miejsca nie tylko mistrzowi świata Rui Costa, ale również zgłaszającemu wysokie aspiracje Diego Ulissi. Trudne więc przed nim zadanie obrony pozycji jednego z liderów Lampre-Merdia.

fot. Lampre-Merida