Tom Boonen stęskniony za ściganiem

Tom Boonen ostro trenuje już od 11 tygodni. Jeden z liderów Omega Pharma-Quick Step nie zamierza zwlekać z rozpoczęciem sezonu, dlatego poleci do Argentyny na Tour de San Luis (2.1).

Belg ma nadzieję, że tak dla niego pechowy, pełen kontuzji 2013 rok, więcej już się nie powtórzy.

Argentyna jest dla mnie idealnym początkiem, chociażby ze względu na klimat, jaki tam w styczniu panuje

– powiedział w Sporza „Tom Turbo”, który w planach ma również Tour of Qatar.

W kalendarzu Boonen zaznaczył oczywiście otwarcie belgijskiego sezonu, czyli Omloop Het Nieuwsblad (1 marca) i Kuurne-Bruksela-Kuurne (2 marca).

Oba wyścigi są dla każdego Belga niemalże obowiązkowe. Można to nawet porównać do uzależnienia. Chciałbym powalczyć z Peterem Saganem, Fabianem Cancellarą czy resztą mocnej stawki. Celem jest Paryż-Roubaix i piąte zwycięstwo na bruku.

33-latek potwierdził, że stęsknił się za Tour de France.

Czuję, że jest dla mnie miejsce w drużynie. Teraz, gdy mamy Marka Cavendisha na pokładzie, belgijskie media dadzą mi trochę spokoju. Z Wielką Pętlą zawsze związane jest ciśnienie, ale to nie jest najtrudniejszy z wielkich tourów.