Giro del Trentino w opałach

Organizatorzy Giro del Trentino sygnalizują kłopoty z budżetem, co może oznaczać, że jedna z najciekawszych włoskich etapówek sezonu nie odbędzie się w przyszłym sezonie. To już kolejny kolarski wyścig na Półwyspie Apenińskim, który musi zmierzyć się z finansowymi trudnościami.

Giro del Trentino to ostatni sprawdzian przed Giro d'Italia, trudny górski wyścig, co roku znajdujący się w kalendarzu sporej części faworytów włoskiego Grand Touru. Impreza od lat cieszy się sporym zainteresowaniem fanów i mediów, co czyni ją jedną z najważniejszych etapówek Italii.

Funkcjonowanie imprezy takiej jak Giro del Trentino opiera się na pracy około 400 wolontariuszy. Organizacja, pula nagród - to kosztuje. Budżet jest w około 50% finansowany przez lokalne władze, w tym wypadku przez autonomiczny rejon Trydent-Górna Adyga

- tłumaczył gazecie L'Adige dyrektor imprezy - Giacomo Santini.

Kłopoty finansowe wyścigu mogą powstać gdy władze nie będą chciały dofinansować imprezy. A to może mieć miejsce, gdyż po ostatnich wyborach zmienił się polityczny układ sił w rejonie i nie jest pewne czy w budżecie znajdą się środki na wyścig, który od 37 lat buduje markę rejonu i stanowi znakomitą jego reklamę. Organizatorzy wysłali już pismo do władz, mają też nadzieję, że coroczne zainteresowanie mediów i ranga imprezy wpłyną na ich pozytywną reakcję.

Przypomnijmy, kryzys dotyka wyścigi na Półwyspie Apenińskim od kilku lat - z kalendarza wypadły Brixia Tour, Giro di Padania, Giro di Sardegna, Giro del Friuli, GP Costa degli Etruschi (powraca w tym roku) i Giro di Reggio Calabria.