Hein Verbruggen uciszał niewygodnych

Szef firmy Mapei, Giorgio Squinzi, oznajmił, że w 1999 roku ówczesny prezydent UCI Hein Verbruggen zagroził dyskwalifikacją jego drużyny, po stwierdzeniu włoskiego przedsiębiorcy, że bez dopingu niemożliwe jest osiągnięcie dobrego rezultatu w najważniejszych wyścigach na świecie.

Squinzi uważa również, że Lance Armstrong mówi prawdę, utrzymując iż Verbruggen chronił Teksańczyka.

Takie sytuacje na pewno miały miejsce

- stwierdził.

Team Mapei istniał od 1993 do 2002 roku. W tym okresie charakterystyczną koszulkę zakładali m. in. Franco Ballerini, Michele Bartoli, Paolo Bettini, Johan Museeuw, Pavel Tonkov, Tony Rominger, Zenon Jaskuła, Zbigniew Spruch, Oscar Camenzind czy Andrea Tafi. Kilku z nich zostało przyłapanych na nielegalnym wspomaganiu.

Były szef UCI miał podobno również grozić Peterowi Stevenhaagenowi. Zawodnik grupy PDM podczas Tour de Suisse 1988 udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że kolarstwo jest źle zarządzane, prawa telewizyjne powinny zostać podzielone, aby pieniądze wracały do sportu.

Dwa dni po tej wypowiedzi Stevenhaagen natknął się na Verbruggena w windzie.

Masz problem chłopcze, takich jak ty mogę złamać w jednej chwili, to ja decyduję kto jest pozytywny. Dobrze wiem co się u was dzieje w PDM …

- powiedział prezydent UCI.

W odpowiedzi Stevenhaagen ostrzegł, żeby Verbruggen nie śmiał mu nie grozić, ponieważ nie zamierza się ugiąć. Holender nie stracił jednak rezonu.

Śmiało. Poczytamy w gazetach kolejny kawałek o kolarzu bezpodstawnie rzucającym oskarżenia - jeszcze jeden niesamowity głupiec...

Tymczasem Chris Froome poparł plany Światowej Agencji Antydopingowej [WADA] wprowadzenia czteroletniej dyskwalifikacji dopingowej. Przepis wejdzie w życie z początkiem 2015 roku.

To wspaniała wiadomość

- powiedział w trakcie pobytu w Kenii zwycięzca tegorocznego Tour de France.

Zawód sportowca można uprawiać tylko przez 15 lat. Kara będzie sroga, ale potrzebna kolarstwu.

Zawodnik Sky dodał, że kolarstwo już być może jest "najczystszym sportem wytrzymałościowym", dzięki licznym testom antydopingowym przeprowadzanym poza zawodami.

Froome przyznał, że ciężko znosił oskarżenia o doping, jakie kierowano w jego stronę w trakcie i po zakończeniu Wielkiej Pętli.

To były trudne chwile. Ze wszystkich stron trafiały do mnie pytania i stwierdzenia, że mogę jechać na dopingu. Bez wątpienia stanowiło to dodatkowe obciążeniem w trakcie Touru.