Andy Schleck marzy, ale nie wierzy

Ostatnie dwa sezony w karierze Andy Schlecka to ciąg niepowodzeń. Kiepskie wyniki, złamane biodro, długotrwały powrót, po którym nawet nie zbliżył się do dawnej formy. Wydaje się, że sportowa gwiazda 28-kolarza przygasła i już więcej nie rozbłyśnie.

Sam Schleck nie wydaje się już tak głodny zwycięstw, jak kiedyś, niemniej pozytywnym impulsem będzie dla niego powrót po dyskwalifikacji starszego brata Franka.

Chcę przede wszystkim by ściganie sprawiało mi frajdę

- mówi w wywiadzie dla Le Quotidien.

Motywacji mi nie zabraknie

- dodaje.

Wszyscy oczywiście dopytują o Tour de France i klasyki. Czy znajdę się z przodu. Szczerze mówiąc nie wiem czy zdołam wrócić na podium. Moim marzeniem ciągle pozostaje zwycięstwo w Tourze, ale to już raczej nie będzie możliwe. Co mogę powiedzieć? Konkurencja jest chyba silniejsza niż cztery, pięć lat temu.

Zawodnik grupy Trek jest zapisany w tabelach jako triumfator Wielkiej Pętli 2010, ale tytuł otrzymał przy zielonym stoliku, po tym, jak zdyskwalifikowano Alberto Contadora.

Chciałbym po prostu z entuzjazmem i motywacją podchodzić do wyścigów, cieszyć się jazdą u boku mojego brata. Dobrze go mieć z powrotem, po tym co się stało. Jesteśmy szczęśliwi, że wszystko rozpoczynamy od nowa.

Młodszy z braci sezon 2014 rozpocznie w lutym w Tour of Oman (2.HC).