Frank Schleck napakowany motywacją

Wracający po półtorarocznej przerwie w ściganiu Frank Schleck chce powrócić na ścieżkę zwycięstw. 33-letni Luksemburczyk, który odpoczywał w wyniku wpadki dopingowej podczas Tour de France 2011, ma nadzieję, że nic nie stracił ze swego dawnego sportowego poziomu.

Jestem głodny ścigania, głodny zwycięstw, zmotywowany jak nigdy wcześniej. Przeszłość pozostawiam za sobą

- powiedział lokalnej gazecie Le Quotidien.

Schleck otrzymał roczne zawieszenie po stwierdzeniu w jego organizmie diuretyku o nazwie Xipamide. Zawodnik, choć nie potrafi się z tego wytłumaczyć, nie ma nic sobie do zarzucenia.

Czuję niesprawiedliwość po wyroku Luksemburskiej Agencji Antydopingowej, ale już nic nie zmienię, a poza tym mogło skończyć się nawet gorzej. Mogę spojrzeć na siebie w lustrze, gdyż nic złego nie zrobiłem.

W czasie przerwy kolarz grupy Trek przebywał na zgrupowaniach w Portugali, Szwajcarii i Austrii, dołączył również do brata i Jensa Voigta w Newadzie [trenującymi tam przed USA Pro Cycling Challenge], a nawet przejechał trasą etapów Vuelta a Espana. Wysiłek ten ma zaowocować po powrocie.

Nie mam zamiaru powiedzieć, że zamierzam wygrać Liege-Bastogne-Liege czy Tour de France, jednak liczę, że powrócę do dawnej formy. To plan minimum, który chcę zrealizować.

Na zakończenie Schleck stwierdził:

Nikt, oprócz mnie samego, nie ma prawa powiedzieć, że moja kariera jest skończona. Może będzie to wyścig Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro 2016. To już wkrótce i rozważam taką decyzję, ale jedynie wówczas, gdy do domu zabiorę medal.