Puszka Rasmussena została otwarta

Kolarski świat zdążył już zapomnieć o Michaelu Rasmussenie, który w styczniu tego roku przyznał się do stosowania dopingu przez całą karierę. "Kurczak" winy wyznał Duńskiej Agencji Antydopingowej i jak zadeklarował - powiedział wszystko co wiedział. Dziś światło dzienne ujrzało kilka historii, a w najbliższych dniach pojawią się następne - Rasmussen napisał bowiem książkę.

Do duńskich mediów "wyciekły" jak na razie fragmenty publikacji, która zatytułowana jest "Żółta gorączka". Gazeta "Politiken" przytacza co ciekawsze fragmenty.

Rasmussen przyznaje, że z kortyzonem zapoznał go inny duński kolarz - Rolf Sorensen.

Musisz to mieć na długich wyścigach

- miał powiedzieć, robiąc mu zastrzyk przed mistrzostwami świata w 2001 roku. Sorensen także przyznał się do stosowania dopingu w trakcie kariery.

"Kurczak" twierdzi, że Bjarne Riis, manager ekipy SaxoBank (wtedy CSC), nigdy nie nakazywał mu stosowania żadnych środków. Ale dodaje, że wiedział o wszystkim - w 2002 roku, podczas Giro d'Italia, przed ostatnią czasówką, Rasmussen na oczach Riisa przyjął zastrzyk kortyzonu od doktora Pieta de Moersa (lekarza CSC), który chwilę wcześniej podobne ukucie zaaplikował Tylerowi Hamiltonowi.

Rasmussen u Riisa jeździł krótko - tylko przez rok - ale przyznaje, że Duńczyk wysyłał kolarzy do doktora Eufemiano Fuentesa. Jako przykład podaje Hamiltona (który przyznał się już do wszystkiego) i szczegółowo opisuje kiedy brał zastrzyki EPO i torebki z krwią. Podał też swój przykład z 2001 roku - przed mistrzostwami świata poprosił Riisa o wolne. Duńczyk zgodził się, wiedząc, że "Kurczak" potrzebuje czasu na EPO.

Tylko nie rób nic głupiego, nie przesadzaj

- miał powiedzieć duński manager.

Rasmussen twierdzi, że w 2010 roku był bliski powrotu w szeregi SaxoBanku, jednak Riis ostrzegł go, że: nie możesz jeździć tak szybko jak w 2007 roku.

Rasmussen twierdzi, że lekarze ekipy CSC fałszowali certyfikaty na kortyzon, a jego użycie było powszechne. Ekipa CSC badała także krew zawodników, dzięki czemu manager zawsze wiedział co w trawie piszczy.

W 2003 roku Rasmussen wraz z Nickim Sorensenem kupował na Majorce EPO oraz hormon wzrostu. Sorensen poleciał ze środkami do Toskanii, gdzie dwa tygodnie później pojawił się "Kurczak". Według Rasmussena, Sorensen był tak przerażony posiadaniem zabronionych środków, że zakopał je w ogrodzie. Rasmussen nie precyzuje także czy Sorensen stosował doping. Sam zainteresowany odmawia komentarze, tłumacząc, że stawił się na spotkanie z agentami Duńskiej Agencji Antydopingowej i opowiedział im wszystko o swojej karierze.

Rasmussen zarzuca też doping kadrze Danii podczas igrzysk w Atenach - kortyzon szmuglowany miał być w odtwarzaczu MP3, a zabronione środki miał stosować m.in. Frank Hoj. Były kolarz na łamach prasy zaprzecza.

Oprócz tego dostało się zwycięzcy Giro d'Italia 2012 Ryderowi Hesjedalowi.

Trzech kanadyjskich kolarzy górskich, Seamus McGrath, Chris Sheppard i Ryder Hesjedal, musieli uzyskać dobry wynik podczas mistrzostw świata w 2003 roku, aby zakwalifikować się do Igrzysk olimpijskich w Atenach. W sierpniu, tuż przed moim wyjazdem na Vueltę, spędzili ze mną kilka tygodni. Trenowaliśmy razem w Dolomitach. W tym czasie instruowałem ich jak robić zastrzyki z witamin oraz jak stosować EPO i kortyzon

- twierdzi "Kurczak".

Hesjedal podczas ateńskich igrzysk zmierzał po złoty medal, gdy na przeszkodzie stanęła mu przebita opona.

Ze zdawkowych wzmianek w krótkich fragmentach książki można się także dowiedzieć, że UCI dopuściła Rasmussena do ścigania w 2005 roku, mimo wyników badań krwi i moczu, za które powinien zostać zawieszony. Rasmussen twierdzi, że mimo że jego poziom retikulocytów znacząco się obniżył, wskazując na stosowanie EPO, szef departamentu medycznego UCI Mario Zorzoli pozwolił mu się ścigać.