Co nie gra w paszporcie biologicznym Hornera?

Nie kończą się pytania o stosowanie dopingu przez Amerykanina Chrisa Hornera. Opublikowane niedawno dane z paszportu biologicznego 41-latka zostały przeanalizowane przez doktora Michaela Puchowicza, który nie ma dla zawodnika najlepszych wiadomości.

Horner po raz kolejny znalazł się pod lupą. 41-latek po swoim zwycięstwie w tegorocznej edycji Vuelta a Espana musiał zmierzyć się z poważnymi oskarżeniami o stosowanie zabronionych środków dopingujących - sposób w jaki gubił rywali w górach powodował, że chmura dopingowych podejrzeń zaczęła obklejać go coraz ciaśniej, apogeum osiągając na szczycie osnutego mgłą Alto de l'Angliru.

Zawodnik ekipy RadioShack znalazł się na cenzurowanym zaraz po zakończeniu wyścigu - po tym jak kontrolerzy pomylili hotele powstało spore zamieszanie, a pytania o to, czy doświadczony kolarz nie ma faktycznie nic do ukrycia, pojawiły się ponownie.

Horner chcąc podnieść swoją wiarygodność opublikował dane z paszportu biologicznego - nie tylko z Vuelty, ale z całego okresu, gdy programem był objęty. Jak sam przyznaje - nie zna się na cyferkach i wykresach, ale wierzy, że po analizie krytyka ucichnie.

W ostatnich dniach jego dane przeanalizował doktor Michael Puchowicz, amerykański lekarz sportowy, w sieci znany jako blogger Veloclinic. Puchowicz w przeszłości miał także wątpliwości co do danych Armstronga, które ten opublikował powracając do sportu w 2009 roku. Tym razem nie ma niestety dobrych wiadomości dla Hornera.

Pierwszą podejrzaną rzeczą jest zawartość hemoglobiny. Hemoglobina to białko zawarte w czerwonych ciałkach krwi, erytrocytach, służące do roznoszenia tlenu po cały organizmie. Im więcej dostarczysz tlenu, tym lepiej możesz jechać. Badania pokazują, że spadek podczas Grand Touru powinien wynieść około 9%

- tłumaczy na łamach outsideonline.com.

Jeśli wartości hemoglobiny są wyższe niż oczekiwane, jest to oznaka, że mogło dojść do transfuzji lub użycia EPO.

Wyższa od oczekiwanej zawartość hemoglobiny we krwi to właśnie to co obserwujemy w danych Hornera w drugiej połowie Vuelty. 22 sierpnia, przed wyścigiem, poziom hemoglobiny wynosi 15,2 g/dL. (grama/decylitr) Na początku imprezy spada do 14,4 g/dL, by potem spaść jeszcze niżej - 4 września do 13,5 g/dL. 11-procentowy spadek. To byłoby do przewidzenia - wraz z upływem wyścigu krew się rozrzedza, pada wartość hemoglobiny, a zwiększa się objętość krwi. Ale następnie wartość hemoglobiny rośnie do 14,3 g/dL, a potem do 14,6 g/dL. Ostatnia wartość jest najwyższa w całym wyścigu

- analizuje Puchowicz.

Druga sprawa to wartość retikulocytów. Retikulocyty to niedojrzałe czerwone krwinki. Poziom retikulocytów rośnie, gdy szpik kostny produkuje duże ilości czerwonych krwinek, a spada wraz z zahamowaniem ich produkcji w szpiku. Gdy zawodnik robi transfuzję lub kończy cykl EPO, produkcja w szpiku zostaje wstrzymana z powodu nadmiaru hemoglobiny. Gdy poziom retikulocytów jest niższy niż spodziewany, wskazuje to wyraźnie, na użycie EPO lub transfuzję krwi

- pisze Puchowicz. I dodaje, że mimo intensywnych poszukiwań, nie znalazł jeszcze badań wskazujących na naturalny spadek ilości retikulocytów wskutek uczestnictwa w trzytygodniowym wyścigu.

Wskaźnik retikulocytów Hornera z okresu Vuelty sięga poziomu 0.39, czyli najniższego w całym okresie, gdy był on objęty paszportem. Cztery wartości zanotowane podczas wyścigu dają średnią 0.51 (+/- 0.08), podczas gdy średnia z reszty paszportu wynosi 0.76 (+/- 0.18). Wartości te sugerują spadek o 33% podczas Vuelty - istotną statystycznie różnicę. Statystyka mówi nam, że takie otrzymanie takich wyników na drodze zbiegu okoliczności jest bardzo niewielkie (p< 0.05).

W sprawie zabrał głos inny ekspert antydopingowy - Robin Parisotto, który po zapoznaniu się z wartościami powiedział, że pełnej pewności co do stosowania dopingu nie ma, ale:

wyniki te są z pewnością nienaturalne.

Horner nie ma jeszcze kontraktu na 2014 rok i mimo zwycięstwa w Hiszpanii, żadna z ekip nie wyraziła zainteresowania zatrudnieniem go.