Pat McQuaid nowym prezydentem UCI

To wspaniała dla mnie chwila. Czuję się wyróżniony, ale też odczuwam odpowiedzialność, związaną z moim wyborem. Dziękuję wszystkim delegatom. Spłacę ten dług zaufania w następnych latach. Przychodzę co prawda, tylko z bardzo małego związku, jednak mającego kolarskie tradycje. Dowodzi to, że rodzina kolarstwa jest wielka. Przyznam szczerze, że byłem zdenerwowany. W głosowaniu tajnym, nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Gdyby zagłosowali na mnie wszyscy, którzy o tym wspominali, to otrzymałbym 42 głosów

- powiedział po wyborze na prezydenta UCI, Pat McQuaid.

56-letni Irlandczyk został w piątek w Madrycie wybrany następcą ustępującego Heine Verbruggena, a w decydującym starciu, pokonał stosunkiem 31:11 oddanych głosów, głównego rywala, Gregorio Moreno.

McQuiad zamierza w przyszłości poprawić wizerunek Międzynarodowej Unii Kolarskiej na świecie i przede wszystkim:

popieranie rozwoju kolarstwa poza terenem Europy, czyli w Azji, Afryce i Ameryce.

Verberuggen, który zasiądzie teraz w komitecie organizacyjnym Olimpiady w Pekinie 2008 oraz pozostał w strukturach UCI jako wiceprezydent Komitetu Zarządzającego, a także komitetu ProTour, wyznał:

23 września 2004 roku, był dla mnie bardzo dramatycznym dniem, To był dzień, w którym otrzymałem od organizatorów trzech wielkich tourów [Vuelta a Espana, Tour de France i Giro d'Italia] list, gdzie opowiedzieli się przeciw serii ProTour, chociaż dwa dni wcześniej popierali ten cykl. To było dokładnie przed rokiem i jestem teraz szczęśliwy, że mogę dziś powiedzieć, po wczorajszej rozmowie z organizatorami, że zbliżamy się do zgody w tek kwestii. Chciałbym bardzo być blisko UCI, ale nie chcę patrzeć przez plecy nowemu prezydentowi. Po roku 2008 i tak, zakończę moją karierę działacza sportowego. Wtedy pójdę na emeryturę, tak jak zaplanowałem. Cieszę się, że wybrany został Pat McQuaid. Mam nadzieję, że poprowadzi Związek, najlepiej, jak tylko będzie umiał.