Wspomnienia byłej dziewczyny Pantaniego

W opublikowanym przez szwajcarski magazyn L’Hebdo wywiadzie, Christina Jonsson, była dziewczyna Marco Pantaniego przyznała że włoski zawodnik od kilku lat zażywał kokainę, stosował również niedozwolone wspomaganie.

28-letnia artystka, mieszkająca w szwajcarskiej Lozannie opisała zmarłego 14 lutego br. Pantaniego jako

pierwszą, prawdziwą miłością w moim życiu... Zawsze myślałam, że znów moglibyśmy być razem, gdyby tylko przestał brać narkotyki.

Para po raz pierwszy spotkała się w 1996 roku w nocnym klubie w rodzinnym mieście Pantaniego - Cesenatico. Jonsson pracowała tam jako tancerka.

Mówiąc o obsesji Pantaniego, który podczas wyścigów zwykł każdego dnia rozkładać i składać na nowo rower, kobieta powiedziała:

Sądzę, że był to swego rodzaju reżim, który Marco narzucał sam sobie, walcząc w ten sposób z depresją. Jego bajeczny sukces wynikał z potrzeby walki z poczuciem niższości, a także pragnieniem miłości.

Wracając do Giro 1999, z którego Pantani został wyrzucony przedostatniego dnia wyścigu Dunka powiedziała:

Wrócił do domu i całe dnie płakał z rozpaczy. Nie mogliśmy wyjść na zewnątrz. Przed domem koczowało 150-200 dziennikarzy... Marco czuł się zdradzony i opuszczony. Uważał, że jego dyskwalifikacja była częścią spisku... Po jakiś 10 dniach powiedział mi: ‘Słuchaj, zacząłem brać kokainę’.

Zapytana czemu Marco sięgnął po narkotyki Jonsson zauważyła:

Myślę, że to była jedyna droga by mógł poradzić sobie z ciśnieniem, przeżyć sytuację w której się znalazł... Kiedy Marco powiedział mi co robi, pragnął bym zaczęła to robić wspólnie z nim. Jeżeli go kocham, to zrobię to dla niego.

Tancerka przyznała, że brała kokainę z Pantanim. Czas ten opisała jako „koszmarny”, narkotyk robił z włoskiego zawodnika jeszcze większego paranoika niż był dotąd.

Skończyłam z tym po trzech miesiącach, ponieważ sytuacja zrobiła się nieznośna. Marco chłonął kokainę w przemysłowych ilościach. Jego ciało to znosiło, bo miał wyjątkowy organizm.

Jonsson przyznała również iż wiedziała, że swoje osiągnięcia Panatni zawdzięcza niedozwolonemu wspomaganiu.

Jak wielu innych, uważam że Marco dopingował się... Zawsze odnosiłam wrażenie, że Marco miał własne środki wspomagające i płacił za nie z własnej kieszeni. Nie sądzę by miał rzeczywiste zaufanie do lekarzy swojej drużyny. Produkty trzymał w plastikowym pudełku w lodówce, ale nie za bardzo byłam zainteresowana co tam się znajduje. Nie chciał mi o tym mówić, a ja nie naciskałam. Czasami robił sobie zastrzyk, wówczas pomagałam mu trzymać rękę.

Jonsson dodała, że Pantani stał się takim ekspertem od środków medycznych, że czasami żartował iż jest lepiej poinformowany w tym temacie niż zwykły lekarz.

Ostatecznie dziewczyna zostawiła Pantaniego ubiegłego lata by zachować fizyczną i psychiczną równowagę. Ostatni raz rozmawiała z nim w grudniu, kiedy zadzwonił by złożyć jej życzenia urodzinowe.

Cudownie wspominam naszą rozmową. Powiedział iż ma nadzieję że byłam szczęśliwa.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: