Paryż - Roubiax 2004: Kto? Magnus Backstedt

PŚ; 261 km. Szwed Magnus Backstedt (Alessio - Bianchi), po finiszu z 4-osobowej grupy, został niespodziewanym zwycięzcą 102. Paryż-Roubaix.

177 zawodników wyruszyło o 11.10 z Compiegne na 261 km (w tym 51,1 km stanowiły odcinki brukowane) trasę trzeciego w sezonie wyścigu Pucharu Świata. Pogoda sprzyjała, nie padało, temperatura przekraczała 10 stopni C, bez silnego wiatru. Rano 33 kolarzy z grup AG2R, La Boulangère, Crédit Agricole, Domina Vacanze i Saeco przeszło testy krwi, bez przykrych konsekwencji.

Po pierwszy nieudanych atakach około 70 km do przodu wysforowała się piątka: Salvatore Commesso i Giosue Bonomi (Saeco), Sven Krauss (Gerolsteiner), Guillaume Auger (RAGT) oraz Michael Albasini (Phonak). Wjeżdżając na pierwszy brukowany sektor, Troisvilles (99,8 km - 2200 m, ***), miała ona w zapasie 5 minut przewagi, która jednak malała.

W peletonie tempo nadawali przedstawiciele ekip Quick.Step oraz Lotto. Jak zwykle podczas ’Piekła Północy’ nie brakowało kraks i defektów, kłopotów m. in. nie uniknęli były zwycięzca wyścigu Frederic Guesdon (FDJeux.com) oraz jeden z faworytów, Frank Vandenbrouck (Fassa Bortolo), który później musiał włożyć wiele sił by powrócić do zasadniczej grupy.

Przewaga czołówki cały czas malała, na 140 km pozostał z niej tylko Commesso, którego wspierał kontratakujący Geert van Bondt (Landbouwkrediet). Peleton jechał niedaleko, tracąc niespełna minutę, by po kolejnych kilometrach, niedaleko Lasku Arenberg (166,5 km - 2400 m, *****), zlikwidować ten odjazd.

Pierwszy do Lasku wjechał Rolf Aldag (T-Mobile), zasadnicza grupa, licząca wówczas już zaledwie około 100 kolarzy, traciła 20 sekund. Zaatakował Fabian Cancellara (Fassa Bortolo), stawka rozciągnęła się na kilkaset metrów, wywrócił się m. in. Max Van Heeswijk (US Postal).

Na wyjeździe z Arenbergu utoworzyła się 20-osobowa grupa w składzie: Van Bon, Hoste, Van Petegem, Vierhouten, De Clercq (Lotto), Hammond (MrBookmaker), Vainsteins (Lampre), Hoffman, Gussev, Michaelsen (CSC), Museeuw, Zanini, Boonen (Quick.Step), Bernucci (Landbouwrkediet), Cancellara (Fassa), Nardello, Wesemann (T-Mobile), Backstedt (Alessio), Hincapie (USPS), Hushovd (CA). Druga grupa traciła ponad pół minuty, ale zdołała zniwelować tę przewagę, w sumie z przodu pozostało około 35 kolarzy.

70 km przed metą sytuacja pozostawała bez zmian, mocne tempo narzucał Tom Boonen. W końcu odskoczył Jaan Kirsipuu (Ag2R) zyskując niewielką przewagę.

Odcinek Auchy-lez-Orchies (207,6 km - 2600 m, ***) wykorzystał Museeuw, który zaatakował rozrywając grupę, gubiąc około 10 rywali oraz dochodząc Estończyka. Kolejny sektor, Mons-en-Pévele (213,2 km - 3000 m, *****), wysforował do przodu Van Bona (Lotto) i Franka Hoja (CSC).

Duńsko-belgijska para zyskała niespełna półminutową przewagę. Na więcej nie pozwoliła grupa Quick.Step starająca się kontrolować sytuację w wyścigu.

30 km przed welodromem w Roubaix znów cała duża grupa jechała razem. Czujność faworytów sprawdził Boonen, mocniej przez chwilę naciskając na pedały.

Na piątym odcinku do końca, Cysoing (235,8 km - 1000 m, ****) zaatakował czwórka: Boonen (Quick.Step), Flecha (Fassa Bortolo), Hincapie (US Postal) i Hoste (Lotto). Zawodnik Lotto wjechał w leżącą na ziemi flagę flandryjską, która wkręciła mu się w tylne koło. Belg znalazł się w drugiej grupce z Nardello (T-Mobile) i Bernuccim (Landbouwkrediet).

Sektor Campain-en-Pévele (242 km - 1800 m, ****) okazał się pechowy dla Van Petegema, który musiał zmieniać koło. Hoste próbował przeskoczyć do czołówki, co mu się powiodło, ale zaraz to samo uczyniło kilkunastu kolejnych zawodników.

Ostatni trudny odcinek, Le Carrefour de l'Arbre (244,8 km - 2100 m, *****). Stawkę prowadził Museeuw, za nim Wesemann. Po pokonaniu Gruson (247 km - 1100 m, **) utworzyła się 5-osobowa grupka: Museeuw (Quick.Step), Backstedt (Alessio), Cancellara (Fassa), Hammond (MrBookmaker) i Hoffman (CSC). Druga grupka traciła w granicach pół minuty.

6 km przed metą Museeuw stracił szansę na czwarte zwycięstwo w wyścigu. 38-letni Belg musiał się zatrzymać i wymienić uszkodzone koło. Zwycięstwo miało się rozstrzygnąć pomiędzy czwórką, której nikt nie wymieniał w gronie faworytów.

Welodrom w Roubaix. Prowadził Cancellara, za nim Hammond, Backstedt i Hoffman. Na ostatnim zakręcie wszyscy przyspieszyli, a najszybszym okazał się być Szwed z grupy Alessio, który objechał rywali po wewnętrznej stronie toru.

Za pierwszą czwórką przyjechali dwaj wielcy pechowcy Van Petegem i Museeuw. Nie rywalizowali o kolejną pozycję. Zawodnik Lotto poczekał na kończącego karierę Museeuwa, dziękując mu za walkę podczas wszystkich lat wspólnej rywalizacji.

Wypowiedzi:

Magnus Bäckstedt (Alessio-Bianchi): Nie mogę uwierzyć w swoje zwycięstwo. Rano, na starcie postanowiłem uważać na Museeuwa, Van Petegema, Wesemanna, również Toma Bonnena. Tak też się stało, poza tym chowałem się przed wiatrem i innymi kłopotami, uniknąłem przebicia opony.

Kiedy pozostała nas czwórka zrozumiałem, że otworzyła się przede mną życiowa szansa zwycięstwa w Paris-Roubaix. Nie zawahałem się kiedy zobaczyłem miejsce po wewnętrznej stronie welodromu. Wjechałem w małą szczelinę, którą mi pozostawili i to było to.

Tristan Hoffman (CSC): Od wielu lat starałem się poprawiać swój poziom i czuję że wynik ten jest sukcesem. Nic nie można było zrobić z Magnusonem, ale przynajmniej pozostał mi do zdobycie jeden z celów na następnekilka lat. Nie wiem czy jeszcze otrzymam podobną szansę, ale jest OK, to jeden z wyścigów w których mogę zwyciężyć.

Roger Hammond (MrBookmaker.com-Palmans): To niewiarygodne. W jechać w ostatni zakręt welodromu w pierwszej grupie, wiedząc że ma się nadal szansę zwycięstwa w Paris-Roubaix… Sen się ziścił. W porządku, zepsułem ostatnie 200 metrów, ale 260 km było poprawne. Popełniłem błąd i zapłaciłem za niego. Gdybym mógł cofnąć czas zrobiłbym to, ale w tak gorącym momencie musisz podjąć decyzję. Postanowiłem zaatakować kiedy chciałem, ale zabrakło mi sił, to wszystko.

Fabian Cancellara (Fassa Bortolo): Szkoda tego czwartego miejsca, ale myślę że by wygrać wyścig taki jak ten, trzeba najpierw go przegrać. Poza tym byłem naprawdę zmęczony, kompletnie bez sił. Wjechałem pierwszy na welodrom, prowadziłem stawkę, nie wykrzesałem wiele energii na finisz. Myślę, że będę pamiętał to uczucie przez długi czas. Po raz drugi ukończyłem Paris-Roubaix i będzie on jednym z moich wielkich celów przez następne lata.

Johan Museeuw (Quick.Step-Davitamon): Myślałem, że moje czwarte zwycięstwo trzymam w swoich rękach. Chwilę przed tym jak przebiłem oponę powiedziałem do siebie ‘zwyciężysz dzisiaj’. Dwie sekundy później słyszę 'sssssss'. Wjechałem w tę dziurę już wcześniej, znam ją. Wszystko rozsypało się jak domek z kard. Sposób w jaki odchodzę jest wspaniały. Na najwyższym światowym poziomie, zrobiłem wszystko by zwyciężyć

Peter van Peterem (Lotto-Domo): Złapałem flaka w najgorszym z możliwych momentów. A czułem się nawet lepiej niż w 2003 roku. Kiedy dojechałem znów do Museeuw powiedział, że ma problemy z przerzutką. To był koniec. Na torze poprosił byśmy podali sobie dłonie. Tak też się stało, ale wołałbym sprint po zwycięstwo. Gdybym ja i Johan nie przebili opon, finiszowalibyśmy razem o zwycięstwo.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: