Afera Festiny: Richard Virenque się przyznał

W poniedziałek, 23 października, w Lille, rozpoczął się proces szefów, lekarzy i innych osób związanych z kolarską grupą Festina. Afera Festiny jest uważana za najgłośniejszy skandal dopingowy w historii sportu. Grupa ta została wyrzucona z Tour de France dwa lata temu, po tym jak w samochodzie ekipy znaleziono 40 butelek z niedozwolonymi środkami dopingującymi, głownie hormonem EPO, ale i steroidami anabolicznymi.

virenque2Pierwszego dnia zeznawał jedyny kolarz wśród dziesięciu pozwanych, Francuz Richard Virenque, pięciokrotny zwycięzca klasyfikacji górskiej Tour de France. Virenque, który jako jedyny z kolarzy Festiny nie przyznał się do stosowania dopingu, podtrzymał swoje zeznania ze śledztwa. Powiedział, że nie zdawał sobie sprawy z tego, iż lekarz grupy Eric Rijckaert podawał mu środki dopingujące:

Miałem zaufanie do lekarza. Najważniejsze dla mnie było to, by nie chorować i nie mieć pozytywnego wyniku

- powiedział.

Naciskany przez prokuratora, czy przyjmował doping, czy potwierdza, że przyjmował zastrzyki, odpowiedział:

Tak, ale to nie był.... według mnie to były witaminy i środki wzmacniające.

Oprócz Virenque'a innymi pozwanymi są kierowca Festiny i kiedyś bliski przyjaciel Francuza - Willy Voet, były menedżer zespołu Bruno Roussel i lekarz Erik Rijkaert, który w poniedziałek nie pojawił się w sądzie z powodu kłopotów zdrowotnych. Choroba nowotworowa uniemożliwiła mu wcześniej stawienie się w sądzie belgijskim w Gandawie, który za złamanie prawa antydopingowego ukarał go grzywną w wysokości 15 tysięcy euro. W tej sytuacji sąd w Lille postanowił wyłączyć go z rozprawy.

Prezes Francuskiej Federacji Kolarskiej Daniel Baal stwierdził po pierwszym dniu procesu, iż jego rozpoczęcie było potrzebne, ale nie wie czy spowoduje to zmniejszenie dopingowiczów wśród kolarzy.

Oni są silniejsi niż ci, którzy z nimi walczą

- powiedział Baal.

We wtorek zeznawali Roussel i Voet. Dokładnie opisali mechanizm dopingowy w Festinie, stwierdzili również, że Virenque nie tylko nie mógł nie wiedzieć o trwającym procederze w grupie, ale wręcz się domagał środków dopingujących.

Zeznający po nich Virenque, wobec przedstawionych faktów w końcu się załamał i szlochając powiedział:

Brałem doping, ale nie miałem wyboru. Byłem owcą, przygotowaną do rzucenia na pożarcie. Jeśli powiedziałbym cokolwiek, byłbym skończony. W tym środowisku zasady zostały ustalone już dawno temu - ja nie oszukiwałem innych kolarzy... W peletonie po prostu nigdy nie używa się słowa "doping", tylko "pomoc medyczna". Dopingujesz się tylko wtedy, gdy cię złapią - w innym przypadku jesteś czysty.

Proces może potrwać do trzech tygodni. Większości z pozwanych grozi kara pozbawienia wolności do 2 lat bez zawieszenia oraz grzywna.